Drogi Chrystusa

  Niezależna strona informacyjna
zawierająca poglądy oparte na wielu
dziedzinach badań i doświadczeń.

  do witryny: dalsze oferty i języki.

 

Drogi Chrystusa w ludzkiej świadomości i na ziemi.

Spis treści wszystkich części.

Do pierwszej części: Rozdziały o kolejnych etapach Ewangelii - proszę tu kliknąć.

Do drugiej części: Objawienie św. Jana – proszę tu kliknąć.

Część trzecia : 11 rozdziałów dotyczących różnych tematów i życiowych problemów:.

Aby uzyskać dostęp do kolejnych rozdziałów, należy najpierw całkowicie załadować stronę
9.  Modlitwa za pokój, życie i ziemię
2.  Podstawy wartości etycznych
5.  Krótkie sprostowanie nowoczesnych „historii-wszystko-na-temat-Jezusa"
6.  Nauki przyrodnicze a wiara w Boga
--   Świadomość, badania mózgu i Wolna Wola.
7.  Jezus a pytania na temat odżywiania się
8.  Jezus Chrystus i uzdrawianie – także dzisiaj
9b.O chrześcijańskim błogosławieństwie
9c.Lamentacja jako możliwa część chrześcijańskiej praktyki.
9d.Chrześcijańska droga do obróbki wydarzeń, które miały miejsce w życiu
10.Poglądy chrześcijańskie na temat gospodarki i problemów socjalnych
11.Poglądy chrześcijańskie na temat społeczeństwa i polityki
12.Filozofia a chrześcijaństwo – komentarz na temat mowy Habermasa "Wiara i wiedza"
15.Ogólne chrześcijańskie poglądy na temat zagadnień ekologii
16.
Nienarodzone życie
13.Nasze nowe niemieckie / angielskie strony na temat (jeszcze nie przetłumaczone

Do 4. części: Stary Testament, i wkład w dialog z innymi religiami

Wskazówki na temat innych wydań i praw.
e-mail.

 

Modlitwa za pokój, życie i ziemię.

Jest ona tak zbudowana, że w pierwszym fragmencie dochodzi do głosu bez wielu wyjaśnień nastawienie konieczne dla skutecznej modlitwy. Można ją zmienić tak, by odpowiadała ona własnym odczuciom. Zamiast trzeciego fragmentu można powierzyć Bogu także inne sprawy. Najlepiej jest modlić się powoli i zachowując siłę wyobraźni.

 Boże, moje źródło, moja pomocy i nadziejo!
 Połączony z Jezusem Chrystusem dziękuję Ci za wszystko, co przychodzi od Ciebie.
Wybacz mi to, co mnie od Ciebie oddaliło.
Proszę pozwól mi stać się twórczym w tej ciszy przez Ducha Twojego.

Prowadź mnie, bym nie szkodził innym w drodze do Ciebie.
Prowadź mnie, bym umiał pomóc innym w Twoim Duchu.
Chroń mnie na mojej drodze*.

 Zainspiruj ludzi, by pozostawili w Twoich rękach decyzje o życiu i śmierci **.
Pomóż tym, którzy pracują dla Twojego stworzenia***.
Prowadź ten świat do przełomu i do Twojej oczekiwanej z utęsknieniem nowej ery.****

  *) Można tu włączyć innych.

**) Można tu włączyć szczegóły, lub pracować potem nad nimi w ramach medytacyjnej obserwacji tak, by 'usunąć przyczyny przemocy' poprzez rozwiązanie problemów, 'stosować tylko takie zabezpieczenia, które pozostawiają pokojowo nastawionym obywatelom ich prawa człowieka', 'prowadzić na drodze pokojowej dialog pomiędzy zainteresowanymi religiami', ... . Mateusza 5:9; 26:52. "Churches' Declarations", angielski.

***) Umęczona natura wzywa pomocy. Jest już najwyższy czas, by prosić Boga lub Chrystusa o ochronę przed rozbudzonymi kataklizmami natury. Nie zastąpi to jednak koniecznej zmiany ludzkich zachowań wobec wszechświata.

****)Ewangelia św. Łukasza 11:2; 21:31. Objawienie św. Jana 11:16; ... patrz także: „Ojcze nasz”, Ewangelia św. Mateusza 6, 7-15.

Pisma święte religii podkreślały pierwotnie walkę człowieka z jego własnymi ciemnymi stronami – zarówno Biblia, jak również Koran, Awesta lub Bhagavadgita, ... a nie tylko wojny zewnętrzne. Później często nie zauważano tego lub niewłaściwie rozumiano. Dzisiaj jednak pojawiają się starania, by przeciwstawić wynikające z tego etyczne punkty styczne religii - upadkowi wartości tej egoistycznej cywilizacji. Przy tym religie zachowują swoje różnice.

Patrz Ew. Marka 12:30 „... Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej”, por. 5 Mojż. 6, 4.5). Z modlitwą związana jest głęboka wiara w spełnienie w Bogu oraz wdzięczność. Tekst w Ew. Jana 16:23 „O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje” zawierał w pierwotnej wersji również fragment „niech odpowiedź Was otoczy" (por. Neil Douglas-Klotz: Prayers of the Cosmos. Meditations on the Aramaic Words of Jesus.). Modlitwa i życie i działanie w tym samym duchu przynależą do siebie i wzajemnie się wspierają. (Podane tutaj, częściowo nowe sugestie nie stoją w sprzeczności do różnopostaciowej praktyki modlitewnej w kościołach itp.) Bóg dzieli się ofiarowaną mu miłością we wszystkich kościołach.

Wróć do spisu treści tej strony.

 

Podstawy wartości etycznych.

Jezus Chrystus przywiązywał wagę do tego, żeby miara zachowań etycznych i moralnych znajdowała się w każdym pojedynczym człowieku, zamiast wynikać z nacisku płynących z zewnątrz przepisowych norm lub zwyczajów. Do tego „uwewnętrznienia” nie dochodzi w oparciu o płynące z zewnątrz „wpałkowanie”, lecz poprzez życie, w którym może się rozwijać „miłość do Boga i do bliźnich, jak do siebie samego”. „Miłujcie się wzajemnie” (Ewangelia św. Jana 13, 34) – to siła, która umożliwia działanie w zgodzie z rzeczywistym sumieniem. Miłość do Boga pozwala wyobrazić sobie jej wyższe cele. Tam, gdzie pojedyncze osoby, pary, grupy itd. włączają tę uniwersalną miłość, różnica staje się widoczna. Im bardziej żyje ona we wszystkich, tym mniej ważne stają się szczegółowe przepisy płynące z zewnątrz.

Pomimo to treści zawarte np. w „dziesięciu przykazaniach” nie tracą przez to swojej aktualności, lecz raczej zostają przez to potwierdzone. Uległy one kulturalnym przemianom nie w sensie ich podstaw, lecz szczegółów. Potwierdza to już sam przekaz Mojżesza, któremu najpierw przybliżono zapewne wyższą formę etyki, i który przekazał ją niedojrzałemu w tym stopniu do jej przyjęcia ludowi - w łatwiejszej do zrozumienia, prostszej wersji. Te podstawy etyczne są w chrześcijaństwie, judaizmie i w islamie zasadniczo takie same i praktycznie we wszystkich innych religiach można znaleźć podobieństwa, jak widać w „Deklaracji parlamentu regionów świata poświęconej etosowi świata” (patrz: nasza strona z linkami). Już sama etyka uważająca się za "niereligijną" lub humanistyczną wykazuje nawiązania do religijnych kultur. W gruncie rzeczy chodzi w etyce o to, by traktować innych w tak ludzki sposób, jak samemu chciałoby się być traktowanym. Nie szkodzić więc innym, lecz raczej im pomagać. Jest to ważne dla losu, ponieważ „to, co posiejecie, to będziecie zbierać" (List do Galatów 6,7; drugi List do Koryntian 9,6). Jest to w ostateczności także główne kryterium dla wzięcia udziału w owych nowych czasach, o których mowa jest w modlitwie „Ojcze nasz": "Przyjdź królestwo Twoje!” (Ewangelia św. Mateusza 6), i które w kazaniu na górze wspominane są następująco: „Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię”. W szerszym sensie można tu odnaleźć punkty widzenia o kolosalnym znaczeniu dla różnych płaszczyzn ludzkiej egzystencji. Etykę kazania na górze w niewłaściwy sposób interpretują również niektóre kręgi chrześcijańskie, widząc w nim jedynie niemożliwą do bezpośredniego zastosowania „etykę przekonań”. Wprawdzie nie daje ono rzeczywiście automatycznie instrukcji postępowania np. wobec podejmowania trudnych decyzji, ale stanowi ostatecznie skalę także dla nich. Tam, gdzie ludzka rozważna tzw. „etyka odpowiedzialności” prowadzi w społeczeństwie do podejmowania decyzji przeciwnych niż te, których wymagałaby od każdego w jego prywatnym życiu owa „etyka przekonań” – tam nie można automatycznie oczekiwać, że Jezus w tym wypadku postanowiłby tak samo. Jednostka jest odpowiedzialna za swój udział w dziejach i nie może go przypisywać błędom innych. Takie jednostronne obarczenie kogoś winą nie zawsze jest słuszne, jak to często ma miejsce w prawnych sporach. Również grupy itd. ponoszą współodpowiedzialność w wyniku presji, którą wywierają, bądź też poprzez „rodzaj szkolenia”, który praktykują. Dlatego wszystkie one potrzebowałyby także kodeksu etyki (podobnego do tego, którym już dysponują pewne grupy zawodowe). Wychodząc poza ramy etyki indywidualnej, potrzebna byłaby „etyka strukturalna” społeczeństwa wzgl. jego części. Prawo wraz z jego dowolnością - nie jest w stanie samo tego zastąpić.

Przykazania Mojżesza (Druga księga Mojżesza = Księga wyjścia 20)

Etyka w Koranie

"Etos świata"

1.  Ja jestem Pan, twój Bóg ...Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną. (Nie będziesz sam stwarzał sobie wizji Boga...)

2.  Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno  (bo Pan nie zrezygnuje z ukarania tego, który nadużywa jego imienia.)

Nie umieszczaj razem z Bogiem żadnego innego boga…(Sura 17,22*)

(Porozumienie na temat „etosu świata“ nie dotyczyło pojęcia Boga w różnych religiach. Np. z powodu buddystów zdecydowano się na zaakceptowanie „ostatniej rzeczywistości” – tzn. czegoś spoza rzeczywistości materialnej.)

3.  Pamiętaj, abyś dzień święty/szabat święcił...

...w Dniu Zgromadzenia śpieszcie gorliwie wspominać Boga...(Sura 62,9*)

 

4.  Czcij ojca twego i matkę twoją (, i obyś długo żył w krainie, którą powierzył ci twój Pan Bóg.)

Rodzicom masz okazywać dobroć…, mów do nich słowami pełnymi szacunku…; I dawaj krewnemu, co mu się należy...(Sura 17,23-26*)

 

5.  Nie zabijaj/nie morduj

Nie pozbawiaj nikogo życia, bo Bóg zabronił zabijania…(Sura 17,33 i 5,32*)

Zobowiązanie do życia w kulturze opartej na braku przemocy i szanującej przede wszystkim życie...

6.  Nie cudzołóż *

I nie zbliżajcie się do cudzołóstwa! (Sura 17,32)

Zobowiązanie do życia w kulturze opartej na równoprawności i partnerstwie mężczyzny i kobiety (przeciw destruktywnemu obchodzeniu się z seksualnością...)

7.  Nie kradnij

9.  Nie pożądaj domu bliźniego twego.

10.Nie pożądaj żony, sługi, służącej, wołu, osła bliźniego twego, ani żadnej rzeczy która jego jest.

Złodziejowi i złodziejce obcinajcie ręce…, a kto…nawróci się i poprawi, to , zaprawdę Bóg zwróci się ku niemu. (Sura 5,38-41*)

Zobowiązanie do życia w kulturze opartej na solidarności i sprawiedliwemu porządkowi gospodarczemu...

8.  Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu/ nie kłam

Trzymajcie się stale sprawiedliwości- zaświadczając to przed Bogiem, nawet jeśli miało by się to zwrócić przeciwko wam samym, waszym rodzicom lub najbliższym krewnym…(Sura 4,135*; co do Oszustwa patrz: Sura 2,188*)

Zobowiązanie do życia w kulturze opartej na tolerancji i życiu w prawdzie...

*) na podstawie najpowszechniej w krajach islamskich używanej egipskiej numeracji wersetów; w innych numeracjach dany werset może np. wystąpić jeden werset dalej.

**) W tym miejscu różne religie dołączyły szczególnie wiele różnych szczegółów. Mogłoby wzbudzić to zrozumienie dla faktu, że nie dla wszystkich muszą być tu ważne te same szczegóły. Także w przeszłości nie rozróżniano w stopniu wystarczającym zasad religijnych i szczegółowych praw świeckich. Nie znaczy to jednak, że należałoby dążyć do tego, by wiara i prawo wykazywały coraz większe różnice pod względem treści.

Już po potopie- a więc przed wymienionym powyżej czasem dziesięciorga przykazań – istniało zgodnie z biblijną tradycją, kilka zasadniczych wymogów etyki kierowanych do całego nowego rodzaju ludzkiego w celu jego zachowania, a więc i także do późniejszych Izraelitów:
- by szanować życie, czyli nie zabijać ( "gdyż Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo": Ks. Rodz. 9:6), oraz by nie spożywać mięsa żyjących jeszcze zwierząt. W judaizmie rabinicznym wywiedziono z nich później 7 "Praw Noego” dla nie - Żydów, przy czym istniały ich różne interpretacje:- zakaz mordowania;
- zakaz okrutnego traktowania zwierząt,
- zakaz rabowania,
- zakaz cudzołóstwa i nierządu,
- zakaz bałwochwalstwa (.wg., Którego nie-Żydzi nie musieli modlić się do Boga tak jak Żydzi, lecz nie powinni oddawać czci, żadnym innym bóstwom);
- zakaz bluźnierstwa;
- nakaz utworzenia sądowego porządku prawnego.

Pomocne mogłoby być zanotowanie stwierdzonych u siebie niedoskonałości i cech pozytywnych, podobnie jak w tabeli, i świadome obserwowanie postępów. Istnieje kilka możliwości, by nad tym pracować:

1. Bezpośrednia praca nad własnymi niedoskonałościami w oparciu o wydarzenia, które miały miejsce w życiu. Dobre zamiary itp. Jest to ważne także u Jezusa: „najpierw widzieć belkę we własnym oku....”. Także w Koranie Islam praca nad sobą jest traktowana jako „wielki Gihad”, „wielka święta wojna”, tzn. coś, co jest o wiele ważniejsze niż zewnętrzne spory.

2. Bezpośrednie zadośćuczynienie i

3. bezpośrednie przebaczenie sobie nawzajem, o ile jest to możliwe. W innym przypadku przekazanie problemów Bogu w modlitwie, do dalszego rozwiązania i przebaczenie wewnętrzne. Także to jest ważne również u Jezusa – i on mówi o rozliczeniu „co do grosza” (Ewangelia św. Łukasza 12, 59, ale patrz: 5).

4. Tam gdzie nie ma innej możliwości – pojawia się także możliwość odpowiednich dobrych uczynków dla innych niż ci, którym wyrządzono krzywdę. Wiele zostanie oczyszczone też pośrednio przez Boga, np. jeśli ktoś podejmuje się prac społecznych. (Jest tu też płynne przejście od prostego przerabiania dotychczasowych czynów – w wolne pomocne działania - i wtedy stanie się relatywne „kto sieje i kto zbiera”, patrz: Ewangelia św. Jana 4, 37.) Przy tym ważne jest zgodnie z Ewangelią św. Mateusza 7,20-21: „...poznacie ich po ich owocach. Nie każdy, który mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie”.

5. „Proście Boga w moim imieniu!”, w tym miejscu o wybaczenie i łaskę w dalszym przebiegu życia. Jest to ważna pomoc, której nie jest w stanie dać etyka czysto humanistyczna. Los nie musi przebiegać wtedy w dalszym ciągu automatycznie, lecz człowiek czuje się prowadzony przez Boga i wszystko rozwija się i przebiega tak, jak jest dla niego i jego otoczenia z bożego wyższego punktu widzenia, lepiej.

Wróć do spisu treści tej strony.

 

Uzupełnienie: sprostowanie nowoczesnych „historii-wszystko-na-temat-Jezusa“

W tekście zamieszczonym w na stronach internetowych wyjaśniono już w sposób pośredni lub bezpośrdeni niektóre z najbardziej istotnych niedociągnięć pewnych kierunków teologicznych – zastosowano do tego celu nowsze odkrycia i metody. W tym miejscu pragniemy zająć się kolejnym zadziwiającym przypadkiem współczesnych „pisarzy sensacyjnych". Nie jest naszym celem dodatkowe zainteresowanie tymi bestsellerami – poniższa informacja jest przeznaczona dla znawców literatury zirytowanych tymi wzmiankami.

1. Wspomniani pisarze dokonali próby udowodnienia na podstawie zwojów pism z Qumram, że większość wzmianek zawartych w Nowym Testamencie na temat Jezusa nie jest prawdziwa.  Jezus i jego uczniowie mieli być w rzeczywistości jedynie przywódcami ruchu militarnego skierowanego przeciwko reżimowi rzymskiemu. *

W celu uzyskania większej wiarygodności interpretacja ta została powiązana z teorią spisku: podobno odkryte w latach 1947-1956 zwoje gminy w Qumram były w 75% ukrywane, przy czym czuwali nad tym przede wszystkim uczeni Kościoła Katolickiego. Już ten fakt jest nieprawdą – stwierdzono to już na niniejszych stronach internetowych, chociaż zadaniem naszym nie jest usprawiedliwianie żadnego kościoła, a już w żadnym wypadku nie akceptujemy ukrywania żadnych chrześcijańskich pism. Zespół składał się z uczonych katolickich, protestanckich, anglikańskich, żydowskich, a nawet ateistów. W wyniku różnorodności interpretacji wielu uszkodzonych skrawków długo zwlekano z publikacją całości. Gdy jednak pojawiła się angielska publikacja zawierająca owe „trzymane w tajemnicy przedmioty" – opublikowano 80% tekstów Qumram. W roku 1992, a więc na rok przed pojawieniem się sensacyjnej książki utrzymującej, że nie opublikowano 75% tekstów – wydrukowano już także pozostałe teksty, jeśli można je było odczytać.

By móc wyjaśnić ich treść autorzy posłużyli się po części karkołomnymi teoriami, aby uzasadnić wspomniane powyżej rezultaty. Po pierwsze zwoje nie powstały w czasach przedchrześcijańskich, lecz za czasów Jezusa.**) Zwoje te pochodzą jednak jednoznacznie z różnych czasów i nie są w swoich wypowiedziach jednoznaczne. Gmina Qumram istniała przez dłuższy czas. Nie można jej jednoznacznie utożsamić z Esseńczykami, ani też ze zorientowanymi militarnie Zelotami, którzy w późniejszym czasie panowali w nieco oddalonej od tego miejsca twierdzy Massada. Qumram można by raczej porównać do współczesnej wioski spirytualnej. Musieli oni dysponować kontaktami wszędzie; Od Esseńczyków przejęli prawdopodobnie pewne zwyczaje w zmodyfikowanej nieco formie, od uczonych pisma z placu świątynii w Jeruzalem otrzymali zapiski na temat skarbu świątynii – co świadczy o traktowaniu ich jako ludzi nie zaangażowanych w spory z Rzymianami i znajdujących się w bezpiecznym miejscu nadającym się do przechowywania -; możliwe były też ich kontakty z niektórymi Zelotami.

Autorzy twierdzą ponadto, że Esseńczycy nie byli ascetycznie żyjącymi mnichymi, lecz militarnymi członkami ruchu oporu. Wszystko, co zachowało się na temat Esseńczyków potwierdza jednak, że byli oni pacyfistami, wegetarianami, ortodoksyjnymi żydami o ukierunkowaniu ezoterycznym, dążącymi ze względu na ich zaratustryczne przepisy czystości do odizolowania się od reszty świata i to w stopniu silniejszym niż mnisi. We wspomnianej ocenie Esseńczyków jako członków grupy o charakterze militarnym w niedopuszczalny sposób pomieszano Esseńczyków z Zelotami, bez wystarczającego uzasadnienia takiej teorii.

Jan Chrzciciel, Jezus i Jakub, brat przyrodni Jezusa, wszyscy oni mogliby mieć takie same motywy militarne „ jak Esseńczycy". Poza tym tej oceny opartej na wspomnianych przypuszczeniach, a przedstawianej jako fakt, nie można dowieść na podstawie pism z Qumram. Ani Jezusa, ani Jakuba, ani też św. Jana nie można tam praktycznie nigdzie w taki sposób zidentyfikować. Trzeba by rozpoznać w „nauczycielu sprawiedliwości", wyraźnie wiodącej osobowości tej grupy, rozpoznać Jakuba, co jest nieuzasadnioną teorią. Również to, że ów „nauczyciel sprawiedliwości" był radykalnym Zelotem, jest nieuzasadnione i raczej nieprawdopodobne; jest jednak możliwe, że gmina uznawała w nim wbrew upadającemu autorytetowi kapłanów świątynii – wyższy autorytet duchowy. Również przekazy na temat samego Jakuba nie pasują do tej militarnej wizji. Wszystko wskazuje na to, że Jakub – nie uczeń Jezusa, lecz wspomniany brat Jezusa, który po jego ukrzyżowaniu prowadził chrześcijańską gminę w Jeruzalem – miał raczej bardzo tolerancyjny i zrównoważony charakter. Musiał on stanąć pomiędzy św.Piotrem i św.Pawłem, a raczej wręcz pośredniczyć pomiędzy skłóconymi uczniami, by móc utrzymać gminę.

Aby móc dalej twierdzić, że św.Paweł był rzymskim agentem, który wszystko fałszował, trzeba było stworzyć dalszą sztuczną konstrukcję, której także nie można niczym udowodnić. Chodzi o to, że Rzymianie zainscenizowali jedynie dla zmylenia jego aresztowanie. ( W naszym tekście „Drogi Chrystusa..." zajmujemy się dokładniej św. Pawłem, m.in. tym, że niezależnie od tego jaki ma się stosunek do jego specyficznych cech takich jak np. stosunek do kobiet – jego wizjonerskie przeżycia i przekonania należy uznać za autentyczne; oczywiście jednak jedynie w takim przypadku, jeśli ktoś podejmie się trudu, by w ogóle zająć się dokładnie i praktycznie mistycznymi sposobami przeżywania, czego autorzy sensacyjni najwyraźniej nie zrobili.)

Zwoje z Qumram są po prostu jedynie niektórymi z wielu innych pisemnych przekazów z tamtych czasów, które jak kamyczki z mozaiki układają się w całość dając nam wgląd w ówczesne zwyczaje. Jedne pisma pochodzące z tamtych czasów są już od dawna znane jako apokryfy, a inne zostały odnalezione dopiero niedawno ( można tu wspomnieć np. znaleziska z Naq Hammadi, które dostarczają informacji na temat wiary pierwszych chrześcijan w Egipcie.) Jest pewne, że mieszkańcy Qumram byli pobożni, oraz że byli oni w pewnych tradycjach i zwyczajach spokrewnieni z naukami Jezusa – a mianowicie z tymi, które można odnaleźć w Biblii, a nie z rzekomo militarnymi naukami Jezusa wspomnianymi przez autorów sensacyjnych. Jest zupełnie możliwe, że Jan Chrzciciel wywodził się pierwotnie z tych ortodoksyjnych punktów stycznych z Esseńczykami bądź z mieszkańcami Qumram, lub był tam przynajmniej szanowanym gościem. Jest także możliwe, że Jezus zetknął się z tymi ludźmi. ( Na naszych stronach internetowych „Drogi Chrystusa" wspominamy jednak, że zetknął się on z przedstawicielami wielu kręgów, oraz że nie wywodził się on z danej szkoły jedynie przez to, że miał kontakt z jej członkami.)

2. Inni autorzy dołączają się do powyższych spekulacji na temat Jezusa, dodając wiele szczegółów o historii Żydów, nie wyjaśniając mimo to wymienionych powyżej sprzeczności. Ów fakt, że w części tej literatury zredukowano zmartwychwstanie Jezusa do historycznie namacalnego rytuału zewnętrznego zmartwychwstania późnych Egipcjan czy ewentualnie Esseńczyków i zbudowanej na nim tradycji, pozbawia czytelników tego, co najbardziej odnawiające, a co przyniósł wraz ze zmartwychwstaniem Jezus.
Nie byłoby też żadną stratą dla przedstawionych tam związków pomiędzy historycznymi ugrupowaniami takimi jak Esseńczycy i Templariusze, gdyby zrezygnowano z tego negującego zmartwychwstanie dogmatu.
Ta część spośród czynów Jezusa, których dokonał, wytłumaczalna jedynie na sposób mistyczny, przerastała już we wczesnochrześcijańskich czasach możliwości zrozumienia ich przez owe kilka judeochrześcijańskich i gnostycznych wspólnot, nie ma, więc sensu starać się udowodnić- biorąc pod uwagę ich punkt widzenia- że wszystko spośród tego, co zrozumieli miało rzeczywiście miejsce.
Inni znów pojęli jeszcze inne części prawdy, o czym świadczy wielu spośród wczesnych chrześcijan, wierzących w szersze znaczenie zmartwychwstania; jak również ci, którzy posługiwali się w związku z tym polemiką zawartą w Ewangelii Filipa.
Doskonale nadający się do roli kozła ofiarnego Paweł nie był w żadnym razie jedynym źródłem tradycji związanych z przeobrażającym duchowo i materialnie zmartwychwstaniem. Ludzie odnoszący się z pewnym szacunkiem do powszechnie uznanego w historii kościoła, stanu przekazanej wiedzy, mogą bardziej zbliżyć się do prawdy niż ci, którzy lekkomyślnie podważają wszystko, co nie pasuje do ich koncepcji.
Jeżeli takie działania przeradzały się jeszcze w stały proces oczerniania Jezusa Chrystusa, mogły mieć one swoje konsekwencje duchowe, wykraczające poza sprawy czysto ludzkie.

3. Spekulowano też na temat wielu rzekomych "grobów zawierających kości Jezusa" znajdujących się w Izraelu i poza nim. Na obszarze Bliskiego Wschodu, gdzie działają szajki rabujące groby – zdarza się, że któryś ze znalezionych pojemników z kośćmi z jednego z grobów po prostu „znika", składuje się tam też tysiące podobnych pojemników w muzeach, a niektóre szczątki usuwa się i przekazuje do ponownego pochówku, itd. – dlatego też uzyskanie rzetelnej wiedzy na temat danych osób jest prawie niemożliwe. Nawet dość często spotykane, wyryte imiona niczego nie dowodzą. Również rachunek prawdopodobieństwa nie jest w stanie wykluczyć podobieństw między nazwiskami różnych rodzin.
Kompleksowe badanie historyczne nie wyszłoby z założenia, że zmartwychwstanie, w tradycyjnym znaczeniu tego słowa nie mogłoby mieć miejsca. Rozumienie proroctwa odnoszącego się do Jezusa nie tylko, jako źródło subiektywnych oczekiwań wobec Jezusa 2000 lat temu; lecz wzięcie pod uwagę tego, że może ono wskazywać na coś całkiem realnego, co czeka na dogłębne zbadanie zanim stanie się faktem, raczej odpowiadałoby obecnemu stanowi wiedzy.

Uzupełniające informacje na ten temat (w jęz. angielskim): http://dukereligion.blogspot.com/2008/01/talpiot-tomb-controversy-revisited.html

* 4. Istnieje jeszcze wiele takich spekulacji na temat Jezusa, które prowadzą do różnych wniosków. Np. teza, że Jezus był zwolennikiem cynickiej szkoły filozoficznej w Grecji... Inni chcieliby ponadto utożsamiać Jezusa nawet z Mojżeszem, czy jednym z faraonów egipskich, lub z Juliuszem Cezarem, czy też z wojowniczym cesarzem bizantyjskim.

** Rzuca się w oczy, że w takich książkach przemilczany jest fakt, iż w Qumram odnaleziono także bardzo stare teksty Ewangelii z pierwszego wieku naszej ery, których porównanie z naszymi tekstami wykazuje, że zostały one przekazane w formie bardzo zbliżonej do oryginału.

Wróć do spisu treści tej strony.

 

Nauki przyrodnicze a wiara w Boga.

O uzasadnieniu wkładu nauk przyrodniczych.

To, że istnieją ludzie, którzy również w sprawach wiary wymagają koniecznie wsparcia przez zewnętrzną obserwację, liczenie, mierzenie i ważenie - Jezus uznaje w przypadku Tomasza, którego można wśród uczniów traktować jako typ „naukowca nauk przyrodniczych" i będącego dzięki temu przykładem dla bardzo wielu, szczególnie w naszych czasach. Gdy otrzymał on możliwość dogłębnego zewnętrznego sprawdzenia, czy stał przed nim rzeczywiście Jezus Chrystus, mówi do niego Jezus: „nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tzn. nowo zdobyte doświadczenie ma Tomasz tak przekształcić poprzez szczere i głębokie rozmyślania, że podstawa jego wątpliwości zniknie i coś stanie się dla niego „jasne”: - fakt, że Jezus musi to w ogóle jeszcze po tym powiedzieć znaczy, że Tomasz nie był sceptykiem, którego rzeczywistość musiałaby dopiero „uderzyć" i „zmusić do wiary", ewentualnie ze strachu przed karą. Znaczy to raczej, że Tomasz zachował także potem swoją umiejętność nabrania od wewnątrz nowych przekonań lub też nie. Mimo to powinien on pojąć, że istnieją jeszcze inne możliwości przekonania się, niż zewnętrzna obserwacja. Jezus wiedział, że to pasowało do Tomasza. Nie chciał on nikogo zmuszać – co miałoby charakter sądu. Nie można też znaleźć żadnego zamiaru, by sprowokować do odmowy kogoś, kto nie był jeszcze wystarczająco dojrzały do podjęcia decyzji.

Nauka, Empirie=częste powtórzenia przytłumione zawsze wtedy, gdy coś nie pasowało do starego obrazu, nie jest godna miana nauki. Prawdziwi geniusze tacy, jak Einstein nie uprawiali takiej administracji wiedzy, lecz wręcz przeciwnie, zawsze tam rozpoczynali badania, gdzie było coś niejasnego. Także te poszukiwania mogą być jedną z dróg do Boga – o ile motywy są szczere i nauka nie jest skorumpowana przez interesy gospodarcze lub te innego problematycznego rodzaju.

Jednak zewnętrzna praca na bazie nauk przyrodniczych oparta na obserwacji, stawianiu hipotez i w końcu teorii oraz na ich ocenie, nie wystarczy w większości w przypadku nauk humanistycznych i problemów związanych z wiarą. Nie zawsze jest na miejscu istota, która zaprezentuje przed nami rzeczywistość w sposób pozbawiony wątpliwości i możliwy do reprodukowania (jak u uczniów Jezusa), lub też umożliwi nam zauważenie tego (jak wspomniano w Ewangelii św. Jana 1,51). Mimo to jest wiele znaków wskazujących na to, że istnieją warstwy w istocie ludzkiej i poza nią, nie wywodzące się ze znanego fizycznego spektrum sił i materiałów, lecz ukazujące sę tam tylko poprzez swoje skutki: siły życia, porywy ducha, myślenie, świadomość... (niektóre można odnaleźć w różnych fragmentach głównego tekstu Dróg Chrystusa.net.). W wielu przypadkach stare „przednaukowe” tradycje różnych kultur okazują się być starszą formą doświadczeń i nauki. Również dzisiaj jest możliwe rozwijanie dla takich obszarów, specjalnie dobranych metod postrzegania i oceny, jak pokazuje przykład naukowych obserwacji przyrodniczych Goethe’go lub opierających się na nich i zajmujących się teorią poznania prac Rudolfa Steinera. Także nowsze próby naukowe od teorii kwantów do owych naukowców, którzy pracują nad nową biologią, nową geofizyką lub astrofizką itd. i w końcu wypracowują nowy „paradygmat” lub obraz świata, także zmierzają w tym kierunku. Przeważnie jednak odbywa się to bez poszukiwania dla tych nowych treści – nowej pasującej metodyki, jak czyni to np. Steiner. W ten sposób okazuje się początkowo, że dotychczasowa wiedza naukowa a.) ukazuje jedynie bardzo mały wycinek rzeczywistości; b.) okazuje się również, że fundamenty nauk przyrodniczych stają się coraz bardziej relatywne: materia ukazuje się jako skondensowana energia lub wręcz jako skondensowany duch, a z kolei formy energii mogą nabierać szybkości przekraczających prędkość światła aż w nieskończoność. Mogą się one w trakcie tego „odmładzać", czas staje się przy tym jeszcze bardziej relatywny niż był już w teorii względności i mogą one w ten sposób znikać z przestrzeni i ponownie pojawiać się z pewnego rodzaju zaświatów / transcendencji – tak, że przestrzeń również staje się w mniejszym stopniu absolutna, niż wydawało się to już przez tzw. „skrzywienie” przestrzeni. Pozostaje jeszcze jedynie uchwytna „informacja” cybernetyki, która jest pozbawiona materii i energii i dlatego nie można jej opisać przy pomocy zwykłych środków. Można by mówić tu o „świadomości”. C.) Dokładnie rzecz biorąc, to załamanie starej wizji świata nie jest na tyle „dowodem na istnienie Boga”, lecz w każdym razie pewnym przygotowaniem. Niektórym to wystarczy, ponieważ byli oni jedynie zablokowani przestarzałą wizją świata i mogą teraz skierować bardziej bezpośrednio swoje kroki ku Bogu. Ale proszę, można tu iść jeszcze dalej: czym jest owa „informacja" lub także inne ze wspomnianych już nieuchwytnych procesów we wszechświecie? Kto / co stwarza ciągle nową materię i ponownie ją unicestwia? Kto lub co reguluje to tak, jak w życiu granice życia i śmierci i pozwala je przekraczać, podobnie jak przejście ze stanu przytomności do snu? Kto lub co działa tu ujawniając się niezależnie od czasu, miejsca i wykraczając poza ich granice we wszechświecie? Czy człowiek, który potrafi w swojej świadomości przeżyć energię, czas i przestrzeń od „zewnątrz” jest rzeczywiście kiełkującym „odbiciem” Tego, który potrafi to wszystko w całości (patrz Księga Rodzaju 1, 26) ? d.) Na dodatek dochodzi do tego jeszcze fakt, że należy mniej lub bardziej wykluczyć chaos i przypadek jako odpowiedzi na te pytania, ponieważ ten świat i te istoty żywe, a także ten świat cząstek i procesy życiowe – wszystkie one wykazują nieprzypadkowo tak wysoki stopień porządku w chaosie, celowości i sensu w obrębie całości tak, jak w pełnym dziele sztuki - w brakujących elementach w takiej formie, w jakiej potrzebne by one były w przypadkowej ewolucji itd. Już w tym stadium oceny staje się jasne, że trudniej jest nie wierzyć niż wierzyć w centralną prainteligencję, która ustala początek i koniec „programu stworzenia” i kształtuje drogę przy pomocy zmiennej cykliczności. Stało się możliwe coś takiego, co poprzez rozum może prowadzić do tego samego rezultatu tak, jak niegdyś ok. 800 lat przed Chrystusem mityczna świadomość starych ludów, która widziała w tym przy pomocy „prawej, mitycznej półkuli mózgowej” dzieło Boga. („Bogowie”innych ludów byli pierwotnie też jedynie oznaczeniem pewnych określonych właściwości jednego Boga. Dopiero gdy ta mądrość przybladła, zaczęto je traktować jako „Bogów" i pomylono ich z dalece rozwiniętymi istotami ludzkimi, które istniały również.) Podobną drogą nie wierzący w Boga naukowcy tacy, jak Max Thürkauf, Georg Todoroff i wielu innych, doszli do wiary w Boga. e.) Wiara w sensie powstałego głębokiego przekonania jest czymś więcej niż czysto intelektualne uważanie-czegoś-za-coś. f.) Zalicza się do tego także tych ludzi, którzy jako mistycy itp., ale także jako normalni wierzący, potwierdzają bardziej bezpośrednie, przemieniające doświadczenia z Bogiem i z Chrystusem - i którzy doznali dzięki temu kontaktowi również jak najbardziej realnych doświadczeń z twórczym Duchem Bożym w sobie samych. Te drogi mogą też doprowadzić w zupełnie samoistny sposób, prędzej czy później, do analizy i wniosków dotyczących natury doświadczeń. Na tym opiera się tekst główny "Drogi Chrystusa".

W Kościele katolickim funkcjonuje encyklika "Fides et ratio" (Wiara i rozum) z 1998 r., a Papież Benedykt XVI podjął jej kwestię w swoim przemówieniu w Ratyzbonie w 2006 roku: Wiara bez rozumu, a rozum bez wiary same z osobna są nic nie warte, ponieważ rozmijają się z rozumieniem człowieka w jego całości. Michael Springer argumentuje na ten temat w "Spektrum wiedzy" w styczniu 2007 r., pisząc, że nie każda luka w wiedzy musi automatycznie odwoływać się do tego, co racjonalnie niewytłumaczalne lub do Boga, – na czym też zresztą np. nam mniej zależy, nam chodzi o bardzo konkretne wnioski patrz wyżej. Przyznaje jednak, że przekonanie, iż pewnego dnia nauka będzie mogła wyjaśnić owe wielkie niewiadome, jest właściwie tylko zwykłą wiarą. Prawdą jest, że wymaga to dzisiaj już pewnego wysiłku, aby w ogóle pozostawić indywidualnemu naukowcy możliwość niewierzenia w Boga, (co niekoniecznie musi oznaczać bycie ateistą, lecz na przykład agnostykiem, tzn. można wykazywać brak wiary bez ostatecznego rozstrzygania, że Boga nie ma). Także kolejny nowy pogląd, uznający wiarę w Boga za działanie zmierzające jedynie do etycznego zabezpieczenia kultury materialnej sam w sobie nie jest w stanie sprostać powyższym kryteriom.

Update English/ Deutsch

Wróć do spisu treści tej strony.

 

Świadomość, badania mózgu i Wolna Wola.

Ludzie przebudzeni – niezależnie od kultury i epoki *), w której żyli – stający przed trudem podejmowania decyzji, już na długo przed rozpoczęciem nowoczesnych badań naukowych poczynili liczne obserwacje co do pochodzenia emocji i wzruszeń, które przeżywali. Owe ścieżki rozwoju duchowego i religijnego są świadectwem na to, że człowiek zmagający się z podejmowaniem tego typu decyzji etycznych jest zdolny do faktycznegorozwoju, a nie tylko przyjmowaniawszystkiego, jakoustalonego odgórnie. Jednak również w dziedzinie religii nie brakowało takich, którzy skłaniali się ku fatalizmowi, tj. ku wierze w większą czy mniejszą predestynację, czyli zdeterminowany charakter losu. 

Nawet w dzisiejszychczasach zdolność myślenia odbywa się najczęściej na poziomie tylko częściowo świadomym. Jeśli ktoś pragnie być i pozostać świadomym przynajmniej uczuć, które na niego wpływają, musi zwykle przez dłuższy czas bardzo intensywnie ćwiczyć swoją uważność. Z kolei procesy związane z naszą wolą przebiegają w sposób jeszcze bardziej nieświadomy –dlatego pełne uświadomienie ich sobie czy też kształtowanie ich w sposób zupełnie swobodny wymaga od nas tym większego wysiłku. Owa nieświadomość woli znana była już – niezależnie od nowoczesnych badań mózgu – np. Rudolfowi Steinerowi. Co więcej: wiedział on również (co nie zostało jeszcze zbadane przez naukę), że ową samokontrolę woli można skutecznie trenować. Przeżycia wielu chrześcijan są niezbitym dowodem na to, że możliwe jest nawet więcej, tj. „przekazywanie Bogu" woli człowieczej w coraz większej mierze. Przekaz ten dostępny jest w pewnym stopniu na każdym etapie własnego rozwoju, tzn. nawet wtedy, gdy człowiek nie osiągnął jeszcze zbyt głębokiegowglądu we własne wnętrze. W takim rozumieniu Bóg staje się instancją, która pomaga w przebyciu wyznaczonej drogi. A droga ta prędzej czy później prowadzi człowieka do bardziej świadomego życia. (Praktyka ta nie ma jednak nic wspólnego z wymogiem posłuszeństwa wobec kościoła stawianym jego członkom.)

Na tle powyższych stwierdzeń odkrycia niektórych współczesnych neurologów pozwalają wysnuć nieco inne wnioski niż te przedstawiane w czasopismach naukowych. W ramach eksperymentów dokonano pomiarów ruchów dłoni. Ich wyniki wykazały, że gotowość do ruchu w systemie nerwowym pojawia się już przed subiektywnym odczuciem zamiaru świadomego poruszenia dłonią. Osobybiorące udział w tym eksperymencie były przekonane, że ruch już się rozpoczął, podczas gdy jego faktyczne rozpoczęcie następowało 1/100 milisekundy później.**) 

Wyniki te potwierdzają póki co jedynie, że – jak wspomniano powyżej – świadome myślenie człowieka nie stanowi zwykle jedynej podstawy jego działań, ale że wpływna podejmowane decyzje ma cały skomplikowany charakter jego istoty. Zaś stwierdzony „potencjał gotowości” wcalenie świadczy o tym, że każdy nieświadomy „poryw” woli automatycznie zmusza człowieka do jego wykonania. Tego typu założeniebyłoby bowiem niedopuszczalnym w tym kontekście wnioskowaniem przeciwieństwa. Wbrew poglądom niektórych, nie obalono jeszcze bowiem istnienia Wolnej Woli. Zgodnie z przytoczonymi doświadczeniami („badania terenowe” na przestrzeni tysiącleci) należałoby jednak przyjąć, że często sam intelekt nie wystarcza, by trenować „wolną wolę“. Myślenie i dobre chęci mogą być jedynie pierwszym krokiem na drodze do przyjęcia bardziej odpowiedzialnej roli własnego ja;oprócz tegowymagana byłaby tu również konfrontacja z podświadomymi dotąduczuciami oraz nawykowymi i nieświadomymi impulsami woli. Dzięki takiemu treningowi można sobie wówczas szybciej uświadomić ów „potencjał gotowości w mózgu” jako taki. Dążenie do bardziej odpowiedzialnego życia jest więc jak najbardziej możliwe. 

Ponadto należy pamiętać, żenp. pomiarelektrycznych potencjałów zakończeń nerwowych pozwala nam mówićo „przyczynach" jedynie z klasycznego punktu widzenia nauk przyrodniczych. W kontekście humanistycznym z kolei bardzo możliwe jest dopatrywanie się tu pewnego „działania”,a mianowicie fortepianu, na którym gra duchowo-umysłowa istota człowieka wraz z jego wolą.Nie ma możliwości udowodnienia tego na poziomie czysto przyrodniczym, biologicznym. Biologia nie może również decydować o tym, czy i jak w skomplikowanym organizmie ludzkim obecne jest działanie boskie ***). Aspekty naukowe pozwalają nam jednak na zbliżenie się do odpowiedzi na tego typu pytania. Nauka mogłaby przykładowo spróbować zmierzyć, jakie zmiany zachodzą w procesach przebiegających w człowieku, gdy ten zaczyna walczyć np. z niepożądanym impulsem woli za pomocą modlitwy****). Jednak nawet w taki sposób nie jest się w stanie ocenić, czym „jest" modlenie się dla wierzącego.

*) Patrz również różnice w archaicznych, magicznych, mitycznych i intelektualnych ... stopniach rozwoju świadomości ludzkiej – opisane one zostały w naszych akapitach Ogólne rozważania dotyczące religii naturalnych oraz „Religia jako ponowne połączenie z Bogiem...“. Źródła emocji i wzruszeń ludzkich odbierane były w określonych epokach silniej poza człowiekiem, w innychz kolei – silniej w jego wnętrzu. Dzisiejsze możliwości rozwoju świadomości opisano na podstawie stopni, które przechodzi Jezus w swoim życiu, w naszym tekście głównym, w części 1. Człowiek może dziś w sposób świadomy – w przeciwieństwie do wcześniejszych, bardziej instynktownych metod – np. nauczyć się, jak ponownie lepiej rozpoznawać powiązania ze swoim otoczeniem i środowiskiem oraz ziemią.W ten sposób również całe społeczeństwozyskuje –obok wniosków dotyczącychdziedzin społecznych oraz ekologicznych– także wiedzę, którą określić można jako ogólnoetyczną i religijno-filozoficzne.

**) Np. w „Spektrum der Wissenschaft",kwiecień 2005. 

***) Patrz również nasza strona „Nauki przyrodnicze a wiara w Boga".

****) Patrz również nasza prezentacja „Praca nad zdarzeniami codziennego życia”.

Wróć do spisu treści tej strony.

.

Informacje na temat : Jezus Chrystus i problemy żywienia.

Wstęp: W pierwszej Księdze Mojżesza (Księdze Rodzaju), 29 czytamy: Potem powiadział Bóg, „przekazuję wam rośliny, noszące ziarno i wszystkie drzewa z owocami zawierającymi nasiona. Niech one posłużą wam za pokarm.” Odpowiada to założeniu, że człowieka wyposażono przede wszystkim w organy służące do przeżuwania i trawienia owoców (,a nie jak można pomyśleć – wszystkożercy – jeśli chciałoby się odnieść to do kategorii stosowanych w klasyfikacji zwierząt: drapieżców, wszystkożerców i roślinożerców.) Po (archeologicznie udowodnionym np. w Azji Przedniej) potopie natomiast, w Księdze Rodzaju 9, 3 do Noego: „Wszystko, co żyje ma wam służyć za pokarm; ...Tylko mięsa, w którym jest krew, nie wolno wam jeść." Do tej pory wszystko dotyczyło czasów przed powstaniem dzisiejszych ludów, odnosiło się więc, o ile prawidłowo to przekazano, nie tylko do późniejszych Żydów. Po wyjściu z Egiptu potwierdzono to w piątej Księdze Mojżesza (Księdze Powtórzonego Prawa), 14, 3-21 i dołożono do tego jeszcze kilka szczegółów. W warunkach panujących po potopie wyraźnie chodziło o to, by właściwie pozwolić na wszystko i zabronić jedynie spożywania substancji najbardziej nie nadających się do żywienia. W niektórych przypadkach można było znaleźć dla tego uzasadnienie oparte na współczesnych odkryciach z dziedziny żywienia. Istniały jednak także przypadki, w których przypisywano szczególne znaczenie spożywaniu roślin, bez wprowadzania nakazów ich spożywania przez wszystkich, patrz: Księga Daniela 1, 8.

W wielu przypadkach wydawało się, że można zauważyć związek z bardzo rozbudowanymi i trudnymi do zrozumienia w dzisiejszych czasach przepisami na temat składania ofiar ze zwierząt i delektowania się mięsem ofiarnym. Już prorok Ozeasz mówił: „Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń”. Nawiązując do tego, Jezus powiedział: „Dlatego starajcie się zrozumieć: "Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary” (Ewangelia św. Mateusza 9, 13; i 12, 7). Na temat poruszony w Ewangelii św. Łukasza 22, 11, gdzie Jezus pyta gdzie mógłby zjeść paschalnego baranka – który jednak w samej następującej po tym wieczerzy w ogóle już się nie pojawia – wypowiadają się wczesnochrześcijańskie pisma „apokryficzne” (których ok. 400 nie włączono do kanonu biblijnego). Czytamy w nich na ten temat: „czy pragnę jeść z wami mięso baranka w to święto paschalne?” Język aramejski miał w zwyczaju stosować w takich zdaniach parę słów mniej i umożliwiał dzięki temu różne sposoby ich czytania, gdy nie można już było odtworzyć właściwej intonacji zdania. Doprowadziło to do różnych tłumaczeń, które w znakomity sposób nadawały się do formułowania w stosunku do siebie wzajemnie wyrzutów. (Praktycznie zanikłe – później w dużej mierze zislamizowane – wspólnoty judeochrześcijańskie były rzeczywistą i ważną częścią wczesnego chrześcijaństwa, choć różniły się w niektórych poglądach, jak w powyższym przykładzie od pozostałych rozwijających się kościołów.)

Dzieje Apostolskie 15, 19 opisują wypowiedź naczelnika gminy Jakuba z pierwotnej gminy mówiącą, że nie należy (zdobytych przez św. Pawła) „pogan, którzy nawrócili się do Boga zmuszać do ponoszenia żadnych (niezwykłych) ciężarów. Należy ich tylko pouczyć, by unikali nieczystości przez bałwochwalstwo (mięso ofiarne) i nierząd i nie jadać ani czegoś uduszonego, ani krwi.” Natomiast w oparciu o dawnego historyka kościelnego Euzebiusza, w apokryfach (patrz: powyżej) aktach apostołów itd. - można ujrzeć obraz Jezusa, Piotra, Jakuba itd, którzy sami nie jedli, przynajmniej normalnie, mięsa. Ewangelia św. Mateusza 15, 11-0 oraz 7, 17-21 pokazuje jednak, że Jezus przykładał większą wagę „do tego, co wychodzi z ust”, niż do tego, „co wchodzi do ust”. Jednak odnosiło się to do pytań Faryzeuszy po umyciu rąk przed jedzeniem. Jest to ta sama hierarchia wartości, którą widzimy w wypowiedzi na temat belki we własnym oku i źdźbła trawy w oku bliźniego, tzn. chodzi o to, by zaczynać od siebie, a nie od strachu przed wpływami z zewnątrz. Nie ma natomiast żadnego obowiązku jedzenia mięsa. Zgodnie z Ewangelią św. Łukasza 10, 8 Jezus polecał swoim uczniom, by jedli podczas wędrówek to, co zaproponują im gospodarze. Nie oznacza to automatycznie, że jest to zupełnie obojętne. Można jednak jeszcze w czasach dzisiejszych np. w arabskim kręgu kulturowym doprowadzić do najbardziej nieoczekiwanych reakcji, jeśli ktoś odmówi spożycia zaproponowanej w dobrej wierze potrawy lub napoju i jeśli nie uczyni się tego w zgrabny sposób. Poza tym ówczesnym uczniom dano zdolność, dzięki której nawet bardzo szkodliwe substancje nic im nie były w stanie zaszkodzić (Ewangelia św. Marka 16, 18). Nie ma więc sensu, by wyrywać takie fragmenty biblijne z ich kontekstu i uogólniać je bez ograniczeń.

Post religijny uzasadnia się w jeszcze w większym stopniu niż zawartymi w Biblii czynnikami żywieniowymi, ideą oczyszczenia organizmu, co ma wpłynąć na wzrost otwartości na głębokie emocjonalne i duchowe doświadczenia. W szczególności tkwił on w tradycji Kościoła katolickiego – zachowywany w piątki, w powiązaniu z Wielkim Piątkiem, oraz podczas Wielkiego Postu, między "ostatkami" a Wielkanocą. Ale również poza tym kościołem- po tym jak przez długi czas nie był traktowany szczególnie poważnie- znaczenie postu ponownie wzrosło. Poza dietą również w inny sposób praktykowano dobrowolne oddanie się ubóstwu. Myślano przy tym także i o tym, że wielu ludzi na świecie cierpi głód. Jak daleko może to wszystko zajść pokazuje obserwowane już od czasów średniowiecznych mistyków po czasy współczesne tzw. niejedzenie – „inedia” – post trwający kilka tygodni. Zjawisko to ma miejsce zarówno na tle wiary chrześcijańskiej jak też z powodu innych przyczyn, nazywane jest przez niektórych „odżywianiem się energią światła”. Sugerują oni, że umysł jest w stanie kontrolować materię o wiele bardziej, niż była to w stanie do tej pory wyjaśnić nauka. Dana osoba czuje z założenia, że jest „prowadzona” przez Boga ", lub że Bóg jej umiejętnie towarzyszy, pomagając uniknąć niebezpieczeństw. (Nie powinno być to jednak interpretowane, jako rekomendacja do wkraczania na tą drogę.)

Ciało jest narzędziem i jako takie wymaga odpowiedzialnego posługiwania się nim. 
Wg. Biblii również i zwierzęta są stworzonymi przez Boga żywymi istotami, bliźnimi, a więc nie „rzeczami”, które można dowolnie traktować, jak to dzisiaj często ma miejsce, (co wciąż ograniczają przepisy chroniące prawa zwierząt).
Decyzję o tym, jakie pożywienie jest właściwe, musi ostatecznie każdy podjąć sam.

Kto szuka informacji o dzisiejszych formach żywienia wegetariańskiego, ten może je znaleźć np. tam: http://www.ivu.org (Witryna "Drogi Chrystusa" nie ponosi żadnej odpowiedzialności za takie witryny innych autorów i nie wspiera automatycznie wszystkich zmieniających się w nich treści.)

Wróć do spisu treści tej strony.

 

 Jezus Chrystus a uzdrawianie – także dzisiaj.

Wielu traktowało swego czasu Jezusa z jego uczniami i osobami towarzyszącymi za ruch na rzecz uzdrawiania ciała i duszy. Ponieważ w dzisiejszych czasach nie jest to już takie samo przez się zrozumiałe, należy pracować nad tym.

Wola wyzdrowienia.

Człowiekowi, który nie był jeszcze przygotowany, Jezus zadawał ważne pytanie: „Czy chcesz wyzdrowieć?" (Ewangelia św. Jana 5, 6). Jezus mówi do duszy. Chory przedstawia swoje zewnętrzne przeszkody na drodze do wyzdrowienia. Ale przez to pytanie ma on okazję uświadomić sobie, czy naprawdę chce wyzdrowieć. Jest to pierwszy warunek dobrze zrozumianego uzdrowienia. Dopóki podświadomość blokuje z jakiegoś powodu drogę do uzdrowienia i poszukiwań pomocy, dopóty przyjęcie pomocy byłoby bardzo trudne. Być może byłoby wtedy możliwe przyjęcie, obojętnie w jaki sposób, zastosowanych działań pierwszej pomocy, albo wpłynięcia na objawy – lecz uzdrowienie to coś, co wykracza poza to, coś co funkcjonuje jedynie wtedy, gdy chory może to posiąść, a więc połączyć se swoimi siłami umożliwiającymi samouzdrowienie. W tym miejscu zaczynają swoją pracę nie tylko owi przedstawiciele zawodów związanych z uzdrawianiem i doradcy w problemach życiowych, którzy są gotowi współpracować z pacjentem, lecz także poważni „uzdrowiciele” i ludzie, którzy wspierają uzdrowienia przez wiarę lub przez wstawiennictwo.

Siła wiary.

Ewangelia św. Mateusza 9,22 : kobieta poszukująca uzdrowienia dotknęła jedynie szat Jezusa i już ozdrowiała. Jezus: „Twoja wiara pomogła ci”. Ten, kto ma doświadczenia związane z wiarą, będzie pod tym pojęciem siły wiary rozumiał coś bardzo realnego w swoim stosunku do Boga, co z kolei umożliwi proces uzdrowienia. Wprawdzie także znany w medycynie tzw. efekt-placebo pokazuje także coś z siły ludzkiego przekonania (gdy np. spożywa się cukier w przekonaniu, że chodzi o lekarstwo). Nie mają tu jednak miejsca takie głębokie pozytywne przemiany procesów chorobowych, jak to ma miejsce w uzdrowieniach przez wiarę. Jezus jest też w szerokim sensie prawzorem cieleśnie, duchowo i mentalnie zdrowego człowieka.

Wyciąg z rozdziału "Pytania o cuda" naszego tekstu głównego*): Jezus Chrystus nie odsyła jedynie, jak niektórzy obecni uzdrowiciele, do „energii kosmicznej", której przepływ przez siebie odczuwają - lecz odsyła do wiary, do wiary w możliwość uzdrowienia poprzez niego, a na koniec przez Boga poprzez zewnętrznie widoczną osobę Jezusa.
Również w czasach dzisiejszych są uzdrowienia, do których dochodzi, podobnie jak pierwotnie u uczniów, w modlitwie i w odniesieniu do połączonego z Chrystusem wnętrza człowieka pragnącego uzdrowienia i udoskonalenia człowieka, który mógłby później w myśl Jezusa nawet „uczynić coś większego” niż on (Ewangelia św. Jana 14, 12-13). Samo spirytualne uzdrowienie i związany z nim postęp duchowo-mentalny pozostają jednak nie dającą się wymusić łaską, niezależnie od tego, ile człowiek może uczynić by się do tego przygotować. Uzdrowienia były często „znakiem“, drobnymi czynami, będącymi symbolem czegoś wielkiego, „zasadniczego“. Podczas uzdrowienia niewidomych od urodzenia w szabacie Jezus odpowiedział, że powodem nie są grzechy „lecz, że Dzieło Boże ma się objawić poprzez jego osobę”. Patrz: Ewangelia św. Jana 5,6-9; 6; 9, 3 itd. Dzisiaj nie jest już takie niewyobrażalne, także dzięki wielu doświadczeniom i wnioskom z pogranicza nuki, że Jezus rzeczywiście był w stanie wpływać na siły natury. Uwzględnienie tego fenomenu, może mieć wielkie znaczenie dla dzisiejszego obrazu człowieka, dla całościowego wzgl. chrześcijańskiego uzdrawiania.

Położenie dłoni.

Nie zawsze, ale często Jezus i jego uczniowie kładli na kimś dłoń w celu uzdrowienia. Ta praktyka istnieje w niektórych odosobnionych wypadkach do dzisiaj. Osoba, która kładzie dłonie na głowę lub ramiona chorego, wypowiada przy tym modlitwę, ewentualnie w towarzystwie współwyznawców. Wzmacnia to wyobrażenie poczucia stania się kanałem dla bożej pomocy. Można to rozumieć w sensie symbolicznym. Jednak na podstawie wniosków wysnutych w oparciu o współczesne dążenia do uzdrowienia ducha – gdzie można znaleźć również pewnych świadomych chrześcijan – wiemy, że jest to rzeczywistość. We wczesnym chrześcijaństwie mówiono o „tchnieniu”, tchnieniu Ducha Świętego*), które przekazywano. Tę praktykę stosowano zarówno przy wstawiennictwie o uzdrowienie, jak również w błogosławieństwach, niekiedy w połączeniu z innymi staraniami. Patrz np.: Ewangelia św. Mateusza 19, 13, Ewangelia św. Marka 8, 23 i 10, 16 (błogosławienie dzieci); Ewangelia św. Łukasza 4, 40-41 (uzdrowienie & wypędzenie duchów); Ewangelia św. Łukasza 24, 50 (pobłogosławienie uzniów); Dzieje Apostolskie 6, 6 i 19, 12 oraz 28, 8.

Wstawiennictwo o uzdrowienie niekoniecznie jest uzależnione od położenia dłoni. Jets to zresztą możliwe także na odległość – co może się wydawać trudniejsze.

Cierpienia uwarunkowane duchowo.

Uzdrowienie psychiki, sił żywotnych wzgl. ciała są ze sobą ściśle powiązane. Już dobre „duszpasterskie” lub życiowe poradnictwo może więc mieć wpływ na dolegliwości psychosomatyczne – jeśli dobre rady zostaną też w tej formie wykorzystane, zamiast kontynuowania błędów w prowadzeniu życia.

Wyciąg z rozdziału " Święta żarliwość i... emocje" naszego tekstu głównego *): Jezus żył stale w pozytywnie pojętej bojaźni przed Bogiem oraz ze współczuciem dla ludzi... U normalnych ludzi wszystkie emocje są, przynajmniej początkowo, przemieszane z prablematycznymi podświadomymi mechanizmami bodźca i reakcji – które uwidaczniają się biograficznie różnie i z różnym natężeniem, ale w swojej podstawowej strukturze są bardzo podobne do siebie. Nawet.... odnajdowanie takich mechanizmów ciągle na nowo w swoich własnych reakcjach, obserwowanie zamiast wypierania się ich i w ten sposób radzenie sobie z nimi w końcu lub przekazywanie ich Bogu – to długi proces nauki.

Przy tym jest przeważnie mało efektywne, jeśli chce się od razu w zwykły sposób zajmować się całymi grupami problemów w całości. Skuteczniejsze byłoby najpierw wyszukanie odpowiednich rodzajów tych przeżyć i przy tym świadomie rozróżnianie, czy chodzi o „belkę we własnym oku”, czy też o „źdźbło w oku innego człowieka” (Ewangelia św. Mateusza 7, 1-5) i kto ponosi odpowiedzialność. Niektóre szkoły chrześcijańskie podkreślałyby raczej to pierwsze, ponieważ jest to trudniejsze i należy się najpierw nauczyć spojrzenia na własne problematyczne czyny, a także dlatego, że dają się one łatwiej same korygować. W praktyce psychologicznej na pierwszym planie umieszczono by raczej tę drugą perspektywę – ofiary. Na koniec należy wspomnieć, że mimo wszystko oba punkty widzenia miały w mniejszym lub większym stopniu swój udział.

Można by zastosować tu następującą metodę: 1. Np. odpowiednie odczucie, które uważamy za negatywne tak, jak występowało, obejrzeć w swoim wnętrzu (np. strach, nienawiść, wściekłość, obojętność i zarozumiałość, przesadne wątpliwości....). 2. zamiast się nad tym zastanawiać, odczekać spokojnie moment, żeby w miarę możliwości uświadomić sobie, o co tu chodzi. Później 3. Ten tak wyłowiony, prawie cieleśnie dotykalny problem przekazać w modlitwie **) Bogu. 4. spokojnie odczekać, aż poczuje się odrobinę ulgi. Można to odczuć przy odrobinie wprawy w medytacji ***) np. jako ulatujący w górę strumień i spływający w dół strumień odnawiających sił. Jest w innym razie także możliwe „wydychanie” negatywnych emocji z zamiarem przekazania ich Bogu i przy wdychaniu umożliwienie wpływu elementów pozytywnych z wynikających z miłosierdzia Boga (odmiana ciągłej modlitwy chrześcijańskich mnichów na górze Athos, którą wspominaliśmy w rozdziale „Cisza na pustynii” w naszym tekście głównym.)

Problemy mentalne.

Wyciąg z rozdziału "Przemienienie Pańskie" w tekście głównym*: Istnieje „pozytywne myślenie" i pozytywna "afirmacja" (myśli przewodnie). Można by wprawdzie, gdyby udało się to praktykować bez egoizmu i bez manii wielkości oraz bez manipulacji technicznych, doprowadzić myślenie do stanu bardziej podobnego do tego, co może nadejść od Boga – mogłoby ono więc na to otwierać. Literatura zajmująca się tymi kierunkami nie wykazuje jednak w większości takiej staranności i dlatego może się to często zakończyć po prostu oszukiwaniem samego siebie.

"Problemy losu".

Można się spotkać z doświadczeniem wywodzącym się np. z nowoczesnych metod uzdrawiania ducha, że są przypadki kiedy odnosi się wrażenie, że uzdrawianie (jeszcze) nie jest możliwe lub też „nie jest dozwolone”. Jest to coś w rodzaju płaszczyzny „programów”. Możliwe, że np. chory „chce” lub powinien nauczyć się jeszcze czegoś na podstawie choroby. Także ten problem można jednak rozwiązać z bożą pomocą. Patrz na ten temat także: powyższy fragment „Wola wyzdrowienia"

Wątpliwości prawne.

Czysto chrześcijańskie uzdrawianie oparte na modlitwie i połączone z położeniem dłoni jest np. chronione przez konstytucyjną wolność przkonań religijnych. Jeśli jednak ktoś chciałby wyjść poza użytek domowy lub poza kościół i oferować to jako usługę, musiałby się najpierw dokładnie poinformować na temat podstaw prawnych. Jeśli doszłoby przy tym do działań, które inni mogliby odczytać jako diagnozę lub bezpośrednią terapię – nawet jeśli wszystko odbywałoby się bezpłatnie lub w oparciu o dobrowolne datki – należy wtedy wykazać się w Niemczech świadectwem zdania egzaminu na znachora lub aprobacji lekarskiej (uzdrowiciele duszy np., których praktyka odbiega przeważnie od pierwotnego chrześcijańskiego uzdrawiania, ale wykazuje też pewne podobieństwa z nią – mogą wyczuwać często choroby przy użyciu rąk). Nawet gdyby było to pożądane, że przepisy skłoniłyby się ku nie biurokratycznemu traktowaniu takiej działalności, także „Związek uzdrowicieli duchowych” ****) poleca w takich przypadkach zdanie egzaminu na znachora. Teoretycznie dozwolona jest jego uproszczona forma, jeśli oferuje się tylko poradnictwo psychologiczne albo uzdrawianie ducha. Czy można rzeczywiście wszędzie zrealizować tę uproszczoną formę, to już inne pytanie. W Anglii np. „spirytualni uzdrowiciele” są już wszędzie akceptowani i dopuszczeni także w szpitalach.

Niezależnie od kwestii prawnych osoba szukająca uzdrowienia powinna dodatkowo przyczynić się do procesu zdrowienia, np. przestrzegając zdrowych zasad odżywiania lub diety, wykonując ćwiczenia rehabilitacyjne i dbając o odpowiednią ilość snu, oraz modlić się.

*) 'Tekst główny' zajmuje się tym i innymi punktami pod innym, szerszym kątem, - mianowicie w ogóle pod kątem możliwości ludzkiego rozwoju, a więc wychodząc poza ramy „uzdrawiania“ w węższym zakresie.
**) Ogólnie w celu lepszej wenętrznej postawy podczas modlitwy, porównaj też naszą stronę
"Modlitwa za pokój..."
***) Patrz: strona "Chrze
ścijańska medytacja"

****) World Federation of Healing – wiele grup na całym świecie. http://www.wfh.org.uk
Wśród poszczególnych zrzeszeń nie jest nam znane do tej pory żadne, skupiające tylko
chrześcijańskich uzdrowicieli. Było to zrozumiałe, dopóty te chrześcijańskie tradycje były w dużym stopniu przysłonięte. Dzisiaj jednak staje sę to po prostu powoli dziwactwem. Jednak prostą, skuteczną biblijną praktykę intensywnego wstawiennictwa o uzdrowienie można dziś znaleźć szczególnie tu i tam w wolnych kościołach ewangelickich, np. u baptystów albo zielonoświątkowców. Także w niektórych katolickich miejscach pielgrzymek takich, jak Lourdes dochodzi do nadzwyczajnych uzdrowień przez modlitwę i wiarę.
(Nasza witryna nie nie ponosi żadnej odpowiedzialności za takie witryny innych autorów i nie wspiera automatycznie wszystkich zmieniających się w nich treści.)

Wróć do spisu treści tej strony

  

O chrześcijańskim błogosławieństwie.

Jako wierzący chrześcijanin możesz pobłogosławić wszystkich i wszystko, o ile czujesz, że jest to zgodne z wiarą, i jeśli zwrócisz się w tym względzie do Boga. Istnieje nie tylko zwyczajowe błogosławieństwo udzielane przez kapłana lub proboszcza z 4.Księgi Mojżesza 6:23 - 7:1 . 

TY możesz – także jako laik – udzielać błogosławieństwa. Nie musisz stosować w tym celu żadnej formuły, ani jej głośno wypowiadać; konieczne jest jedynie prawe nastawienie wewnętrzne, w takim sensie: "Pokój Pański niech będzie z Wami". Bóg nie zrobi nic złego z Twojego błogosławieństwa. Ten zwyczaj jest już bardzo rzadko stosowany, ale mógłby być bardzo pomocny. 

W Biblii jest wiele miejsc zajmujących się błogosławieństwem. Typowe miejsca na temat błogosławieńswa to: Księga Zachariasza 8:13; Dzieje Apostolskie. 3:26; List do Efezjan1:3; 1 List św. Piotra Apostoła 3:9-12; List do Hebrajczyków 6:7. Inne wzmianki na ten temat w Biblii można odnaleźć w : Ewangelii św. Mateusza 5,44 bądź w Ewangelii św. Łukasza 6:28; Liście do Rzymian 12:14; 1. Księdze Mojżesza 9:1; 5. Księdze Mojżesza 11:26; Psalmach 115:13; lamentacjach11:25.

*) jest oczywiste, że tam gdzie np. błogosławi się broń, anieli mogliby mieć pewne problemy z takimi „błogosławieństwami" ... .

Wróć do spisu treści tej strony.

 

Lamentacja jako możliwa część chrześcijańskiej praktyki.

Niektóre kręgi chrześcijańskie, wzbudzają takie jednostronne wrażenie, że Chrześcijanie powinni pogodzić się z losem, a także nie angażować zbytnio w ocenę rozwoju na świecie: mogą wprawdzie modlić o poprawę lub także próbować coś zrobić w tym kierunku. Ale że mogą ”gorzko lamentować/uskarżać się” przed Bogiem – patrz. Księga Lamentacji Jeremiasza w Starym Testamencie – występuje poza formami literackimi ('Don Camillo i Peppone') jeszcze rzadko, było to tylko niekiedy przedmiotem oficjalnego nauczania Kościoła. W prywatnej modlitwie może występować częściej. Można do tego przyrównać żydowską praktykę pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie – nie chcąc tutaj przy tym proponować czegoś podobnego chrześcijanom – staje się to jednoznacznie wyraźne, że chodzi tu o potencjalną część modlitwy o wielkim znaczeniu.

Chociaż akurat specyficznie chrześcijańskie wartości i obietnice – por. w Kazaniu na Górze Mt. 5,5 „Cisi na własność posiądą ziemię” – cięgle przeciwstawiane są dominującym kierunkom rozwoju dzisiejszego świata, mogła by się pojawi myśl, która by tutaj mogła nawet pasować, że być może chrześcijanie nie potrafią obchodzić się z takimi obietnicami. Obietnice nie są nieodzownymi możliwościami łaski, która także jest i która może przyjść lub też nie. Lecz są to obietnice. To kiedy zostaną one wypełnione, może także zależeć od dojrzałości ludzi, względnie od tego, że zostaną „wymodlone”.
(„Królestwo Boże doznaje gwałtu“ Mt.11:12.)

Nie było już jasne, kogo lub czego mogło by to dotyczyć. Innych ludzi? Być może – myśl przez niektórych teologów odrzucona – chodzi tu o moc szatana, która mogła współdziałać przy kuszeniu człowieka? Wszyscy mają ponieść odpowiedzialność za swoją część. Ale tutaj często dochodzi do głosu: „to zostało dopuszczone” (z ludzkim wyjaśnieniem „ponieważ”…) Ale czy ta reżyseria, która może do czegoś „dopuszczać" lub nie, i która dalej aranżuje reguły gry Pana, jest tylko bezpośrednio Najwyższym? Byłoby to bardzo skrótowo pomyślane, gdyby ktoś chciał samego Boga uczynić odpowiedzialnym za wszystko zło na świece i za każdy rodzaj tego ”dopuszczania”. Ojcowie Kościoła, dziś jeszcze wysoko cenieni w różnych Kościołach, w pierwszych wiekach mówili i pisali o hierarchii aniołów, którzy stoją między Bogiem a człowiekiem itd. Gnostycy mówili o tak zwanych „Archonten” o często bardzo problematycznych atrybutach. Także inne kultury ujmowały to doświadczenie na swój własny sposób. Np.: tybetańska Księga Zmarłych jest pełna zaleceń, jak powinno obchodzić się z takimi istotami po śmierci. Akurat, co dotyczy podstawowych rzeczy, które wykraczają poza prymitywne wzajemne zarzutu ludzkie, mogło by się pewnego dnia potwierdzić, że tutaj istotnie dochodzi do głosu nie całkowicie bezbłędna „reżyseria” poniżej Najwyższego i Chrystusa – która stoi porównywalnie wysoko z człowiekiem lub nawet bezpośrednio porównywalnie z ze złymi siłami. Takie podejście przyczynia się również do odpowiedzi na stare pytanie filozofów o „teodyceę”, czyli o stosunek Boga do zła na świecie (i jego "usprawiedliwienia").

Wynik:
Jest wprawdzie możliwe poskarżyć się u Boga, ponieważ jest On prawdziwym partnerem do rozmowy, ale nie ma sensu poskarżyć się na Niego. Skarga może także zawierać, przekazanie Bogu poznanie z należącymi do niego wzbierającymi ludzkimi uczuciami, chociaż te uczucia zamiast żalu zawierają zdenerwowanie z powodu niesprawiedliwości (Mt. 5,6). Ponieważ rozwiązanie zostaje zostawione Bogu, w zasadzie taka lamentacja przedstawia sobą specjalny rodzaj intensywnej modlitwy. Pomimo to należą do tego miłość względnie respekt do Boga względnie do Chrystusa, to chroni także przed tym, żeby nie wpaść w samą negację, która już potem nie prowadzi od Boga, lecz gdzieś zupełnie indziej.

Inną drogą jest danie sobie czasu na uspokojenie najpierw tych uczuć w sobie, tak że jest możliwa klasyczna, czysta modlitwa, gdzie wszystko zanosi się Bogu w formie dziękczynienia i prośby. To jest z pewnością odpowiednia postawa względem Boga, modląc się w ten sposób. Jest także jednak dozwolone, lamentowanie/uskarżanie się, w powyższym sensie, jeśli jest to konieczne i (autentycznie) szczere.

Wróć do spisu treści tej strony.

 

 Chrześcijańska droga do obróbki wydarzeń, które miały miejsce w życiu.

- Kto – z Jezusem jako miarą i pomocą – szuka postępów na drodze od własnych niedoskonałości do cech istotnych dla przyszłości (patrz: strona. "Etyka": nie szkodzić, lecz pomagać...), ten powinien najpierw uświadomić sobie własne braki charakteru i błędy, zamiast zwalać wszystkie humory, problemy i szkody na innych (patrz:Ewangelia św.Mateusza7:1 nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2i taką miarą jaką wy sądzicie, i was osądzą i taką miarą jaką wy mierzycie, wam odmierzą. 3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?...)
Derartiges wird, sobald es möglich ist, und mit soviel innerer Ruhe wie möglich (Patrz:l. nasz rozdział głównego tekstu "cisza na pustynii") i tak tak dokładnie , jak wobec produkowanego „produktu“ należy wewnętrznie rozważyć lub zanotować na papierze możliwości poprawy, mając na uwadze sukces. Tzn. ważny jest własny wysiłek: może tu chodzić o modlitwy na ten temat, i zależnie od wiary może wtedy nadejść pomoc; musi się to jednak wiązać w praktyce z poprawkami w ramach nastawienia i myślenia , ze wzmożoną czujnością wobec negatywnych uczuć i ostatecznie iść w parze również ze zmianami. Wszystko jest tym łatwiejsze, im więcej fragmentów tych prowadzonych obserwacji przekaże się w takiej formie w modlitwie Bogu... (patrz: rozdział „św. Zapał i stosunek doemocji“Właśnie głęboko zakorzenione nawyki życiowe jest bardzo trudno zmienić, ponieważ są one osadzone w nieświadomej płaszczyźnie osobowości. Poza tym już po drodze konieczne jest często znaczne doświadczenie w rozpoznawaniu podświadomych i /lub nieświadomych źródeł (a jednak może się to udać,podobnie jak u palacza, który z minuty na minutę rezygnuje na zawsze z palenia papierosów w wyniku swojego silnego postanowienia Patrz:. rozdział "Przemienienie Chrystusa").
To "spoglądanie i świadoma pomoc w przetwarzaniu przez modlitwę n" stanowią już same w sobie spirytualną drogę, która może prowadzić przy odpowiedniej praktyce już po krótkim czasie do osiągnięcia znacznych postępów. Być może „głębsze płaszczyzny“ problemów będą jeszcze wymagały obróbki, chociaż już się polepszyły w znacznym stopniu. 
Pojawią się też wskazówki ze strony sumienia
... (patrz:. Ewangelia śwaMateusza. 5,5 i 5,9 ...).

(Taki sposób można stosować zwłaszcza jeśli chodzi o poprawę sposobów zachowania,które już przedtem można było z psychologicznego punktu widzenia traktować jako „normalne". Np. jeżli chodzi o poprawę sposobów zachowań, które z psychologicznego punktu widzenia już przedtem które uchodzą idzisiaj w pewnym stopniu za chorobliwe, trzeba by tym bardziej zwrócić się o pomoc do kogoś doświadczonego w dziedzinie psychologii , oraz ewentualnie psychologicznie wyszkolonej osoby, która towarzyszyłaby w tej drodze, ponieważ samodzielność w obchodzeni się z własnymi problemami jest wtedy jeszcze bardziej ograniczona, niż ma to ma to i tak miejsce u wszystkich osób, gdy mają one spojrzeć na swoje własne słabości. Jeśli ktoś czuje się w tym względzie tak bardzo ograniczony, że nie potrafi tego dokonać nawet przy pomocy innych, wówczas istnieje jeszcze możliwość, że owa trzecia osoba może modlić sie w jego intencji, uzupełniając jego terapię własną. Waunkiem jest to, że poszukuje się pomocy, gdyż nawet ze strony Jezusa padło ważne pytanie, „Czy chcesz wyzdrowieć?" Patrz: nasza strona "...Uzdrowienie".)

Wróć do spisu treści tej strony.

 

Poglądy chrześcijańskie na temat gospodarki i problemów socjalnych.

Należy w pierwszym rzędzie zwrócić uwagę na to, że także według najnowszych badań gospodarczych *), człowiek nie jest tą czysto egoistyczną istotą, jak zakładała to dotychczasowa liberalna teoria gospodarki. Tylko mniejszość działa wyłącznie w oparciu o własne korzyści. Dla większości odgrywają też nie mniej ważną, a często wręcz decydującą rolę inne pobudki np. dobrowolna wzajemna współpraca. Ten wzajemny „altruizm” podobnie jak egoizm, nie prowadzi jednak automatycznie do efektu najlepszego dla całego społeczeństwa, lecz może też przejawiać się w formie tworzenia klik. Pomóc tu mogą jedynie decyzje świadome, konsekwentne i etyczne.

Można tu wyjść od religijno-etycznego punktu widzenia. Człowiek jest w tym samym stopniu stworzony jako istota indywidualna, jak i socjalna. Zarówno zdrową, nie przesadzoną samoświadomość, jak i postawę socjalną wobec innych ludzi można przy założeniu odpowiedniej otwartości stosownie kształtować. Tam gdzie widać tylko egoistyczną stronę – strona altruistyczna nie jest po prostu w wystarczającym stopniu rozwinięta, albo np. zniekształcona przez twardą „szkołę życia” społeczeństw zachodnich. Społeczeństwa socjalistyczne podkreślały jednostronnie solidarność i zniekształciły tym samym często wymagającą wolności indywidualistyczną stronę człowieka – i tym samym również nie odpowiadały temu, do czego człowiek został stworzony. Tam, gdzie ludzie nie znajdują harmonijnych warunków życia, dają temu prędzej czy później wyraz poprzez krytykę itd. Można wtedy albo wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski, albo prędzej czy później doprowadzi to do katastrofy. Dotyczy to również panującej dziś reformy gospodarczej, dla której cechą charakterystyczną są globalnie operujące wielkie przedsiębiorstwa. Jezus poleca, by najpierw wyjaśnić sztucznie utworzone problemy. (Ewangelia św. Mateusza 7).

Wartości zawartych w kazaniu na górze (Ewangelia św. Mateusza 5-7) ** itd. nie przetłumaczono wprawdzie bezpośrednio w formie społecznych instrukcji działania. Mimo to jednak rozdwojenie świadomości nie jest z punktu widzenia Jezusa właściwe – np. działanie w życiu prywatnym w myśl miłości bliźniego, a w życiu zawodowym lub społecznym stosowanie dokładnie odwrotnych zasad. Poważna etyka *** musi się sprawdzić na wszystkich płaszczyznach i w ostateczności być ważna na całym świecie. Np. wartość miłosierdzia i to, że Jezus także w praktyce zwracał się właśnie do ubogich, jest słuszne bez wątpienia także wychodząc poza znane kościelne służby socjalne – również dla stosunków międzyludzkich w ramach przedsiębiorstwa. Także Ewangelia św. Mateusza 22, 21 ma bardzo praktyczne znaczenie, kiedy potwierdza oprócz miłosierdzia także istnienie „dziesięciny” Jezusa, tzn. stosowaną oprócz rzymskich podatków – 10% daninę na cele religijne lub dobroczynne. Chęć do niesienia pomocy w rozumieniu Jezusa opiera się przecież na dobrowolnych decyzjach; nie jest, więc możliwym bezpośrednie wywodzenie z niej pomysłu przymusowej redystrybucji. Jak kiedyś tak i teraz obowiązują przykazania 9 i 10 „Nie będziesz pożądał... żadnej rzeczy swojego bliźniego". Nawet wtedy, gdy wszystkie nasze wysiłki zmierzają do poprawy sytuacji socjalnej wielu ludzi, w ręku Boga pozostają wciąż różne losy ludzkie.
Przypowieść w Ewangelii
św. Mateusza 25, 14-30 i w Ewangelii św. Łukasza 19 zawiera znane treści materialne. Związek (u św. Łukasza np. etyczna postawa celnika, a u św. Mateusza np. przypowieść o sile wiary dziewic) pokazuje jednak, że miały one na celu uwidocznienie czegoś bardziej złożonego, niż mnożenie dóbr materialnych lub finansów. Wyraża się to jeszcze wyraźniej np. w Ewangelii św. Łukasza 12 / 33, gdzie wartości duchowe stawiane są ponad ziemskimi. Mimo to odpowiedzialne obchodzenie się powierzonymi dobrami odnosi się także do spraw materialnych. Także tam, gdzie doradza się wspieranie ubogich i pokrzywdzonych, przypisuje się wartość temu materialnemu lub finansowemu wsparciu, zamiast generalnego uznania rzeczy materialnych za bezwartościowe. Chodzi wtedy np. o to, czy pieniądze lub posiadanie jest celem samym w sobie, czy też użytkuje się je na coś sensownego – Ewangelia św. Mateusza 6, 24: niemożność służenia jednocześnie Bogu i mamonie. Np. nie jest w sensie odpowiedzialnego wspólnego życia, takiego jak to demonstrował na każdym kroku Jezus – kłamstwo, oszukiwanie, uprawianie mobbingu oraz tworzenie projektów, których nieszkodliwości dla (niekryminalnych) ludzi i innych stworzeń nie można wystarczająco udowodnić.

Zakaz stosowania odsetek jest znany z islamu. Ale także żydzi i chrześcijanie mogliby znaleźć w Biblii podobne rady (W Starym Testamencie są to nawet zakazy):
Ksi
ęga Ezechiela 18:8 i 9: "kto nie uprawia lichwy, nie żąda odsetek (w innym tłumaczeniu: zawyżonych)), odsuwa swą rękę od nieprawości, sprawiedliwie rozsądza między jednym człowiekiem a drugim; stosuje się do moich ustaw i zachowuje wiernie moje przykazania, postępując uczciwie: ten na pewno żyć będzie - wyrocznia Pana Boga."  
Patrz też: Księga Ezdrasza 7:24 (zakaz odsetek, ceł i pobierania podatków w określonych zawodach); 
Lamentacje 28:8 interpretowano czasami w następujący wygodny sposób - obchodzenie się pieniędzmi uzyskanymi z odsetek jest właściwie obojętny, ponieważ te środki poprzez bogatych i tak docierają do biednych wspomagając ich. Tam jednak, gdzie w dzisiejszych czasach pieniądze są stosowane właśnie wbrew interesom biednych lub interesom grupy, nie może być mowy o spełnieniu założeń tego wersu. By móc spełnić wymogi hierarchii wartości wynikające z tego wersetu, jest decydujące właśnie to, na co zostaną zużytkowane te środki.
W Nowym Testamencie patrz: odnośnie odsetek także w Ewangelii św. Mateusza 23:23 i 17:24.
Dla celów tego opracowania jest najbardziej interesujące to, co jest warte przemyślenia także wówczas, gdy opuści się punkty odniesienia, w ramach których powstał Stary Testament. Z tego powodu nie zajmiemy się tu dokładniej Księgą Powtórzonego Prawa 23,20.

Biblia naucza, by nie zaciągać niepotrzebnych długów (Wersy 22: 7), a także by przewidująco planować (Wersy 21: 5), jak też w mądrości i rozwadze stale się czegoś nowego uczyć (np. Wersy 4:5-8). Zachęcano do oszczędności, nawet wspomniana "dziesięcina" powinna być odkładana każdego roku, by móc udać się dzięki niej na święta religijne mając przygotowane dary (5. Ks. Powtórzonego Prawa 14:22-27). Paweł zachęcał chrześcijan do odkładania, co tydzień pewnych dóbr, by móc w konieczności wesprzeć braci chrześcijan, którzy popadli w biedę (1. Koryntian 16: 1, 2) i doradzał umiarkowaną postawę w obchodzeniu się z ziemskimi dobrami (1. List do Tymoteusza 6:8). Jezus naucza, że wpierw należy obliczyć, czy ma się wystarczająco dużo pieniędzy, zanim rozpocznie się budowę (Łuk. 14:28). Zrównoważone gospodarowanie mogłoby też i dzisiaj być bardzo popularne, jako terapia i profilaktyka, ponieważ prywatne, komercyjne i publiczne zadłużenie jest dziś przyczyną braku globalnej stabilności finansowej. Strona internetowa Drogi Chrystusa nie ma żadnych celów politycznych, z tego względu podajemy tu jedynie ogólne rozważania.

*) Tak Ernst Fehr, dyrektor Instytutu Empirycznych Bbadań Naukowych na uniwersytecie w Zurychu, w wywiadzie w „Spektrum nauki” ("Spektrum der Wissenschaft") w marcu 2002, „Odwrotny altruizm... ("Reziproker Altruismus...").
**) Z duchowego punktu widzenia te wartości wyjaśnia się w rozdziale poświęconym
Kazaniu na górze w pierwszej części naszego tekstu głównego.
***) Patrz także: nasz rozdział „Podstawy etyki“.

 Wróć do spisu treści tej strony.

 

Ogólne poglądy chrześcijańskie na temat społeczeństwa i polityki *).

Ewangelia św. Mateusza 22, 21; Ewangelia św. Marka 12,13-17; Ewangelia św. Łukasza 20,20-26: "Dajcie cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie" – oto realistyczna postawa odnosząca się do opłacania podatków władcom rzymskim. Widać w tym ścisłe rozróżnianie pomiędzy funkcjami państwowymi a religijnymi. Natomiast nie można się tutaj dopatrzyć zasadniczej poddańczej postawy w stosunku do zwierzchników. Dzieje Apostolskie 5, 29: „...Trzeba być bardziej posłusznym Bogu niż ludziom.” Zgodnie z tym Jezus nie usprawiedliwia automatycznie każdego fiaska „przymusem okoliczności”.

Z jednej strony nie można przenieść bezpośrednio skali wartości z Kazania na górze (Ewangelia św. Mateusza 5-7) na coś w rodzaju instrukcji działania w społeczeństwie. A jednak nie byłoby to z pewnością w sensie Jezusa, by działać w życiu prywatnym według nakazu miłości bliźniego, an p. w związkach lub funkcjach politycznych stosować zasady przeciwstawne. Poważna Etyka **) musi się sprawdzić na wszystkich płaszczyznach i w ostateczności być ważna na całym świecie. Nie byłoby to np. w sensie prawdziwości i odpowiedzialności demonstrowanej przez Jezusa, by pokonać przy użyciu nieuczciwych metod swoich konkurentów, oszukiwać ogół ludzi, i wprowadzać poza plecami zainteresowanych projekty, których nieszkodliwość dla (niekryminalnych) innych stworzeń nie jest w wystarczającym stopniu udowodniona. I tak chrześcijańskie zaangażowanie wiąże się z koniecznością samodzielnego myślenia, które wykracza poza utarte poglądy „lewicowe” czy „prawicowe”.

Mt 7:3-5 "... Najpierw wyciągnij belkę ze swego oka, a następnie popatrz, jak wyciągnąć drzazgę z oka twego brata". To zdanie nie jest oczywiście nawoływaniem do tego, by całkowicie ograniczyć pojedynczego człowieka subiektywną troską o własne słabości – jak wynikałoby to z wrażenia wywołanego przez niektóre kręgi chrześcijańskie. Chodzi tylko o to, by w praktyce życia codziennego stale zaczynać od siebie- tak by móc później z o wiele większą swobodą, już bez własnych problemów, przypisywać coś innym, innych napominać, względnie- wtedy, gdy wydaje się to konieczne- krytykować. Można tą zasadę odnieść zarówno do naszego osobistego otoczenia, jak i do polityków.

Proroczą radę można znaleźć w Księdze Jeremiasza 29, 7: „Szukajcie najlepszego dla miasta, do którego kazałem was zaprowadzić i módlcie się za nie do Pana; bowiem gdy w nim się dobrze będzie działo, także wam będzie się dobrze powodzić." Widać tu decyzję na korzyść poczucia wspólnoty w szerszym znaczeniu tego słowa. Także Ewangelia św. Mateusza 5, 13 oraz 13, 33 itd. poleca chrześcijanom, by interesowali się społeczeństwem i byli „solą ziemi”. Jednak mogą zaistnieć także dla chrześcijan sytuacje, gdzie muszą oni zdystansować się w stosunku do społecznych niedomagań: Objawienie św. Jana 18, 4: „I usłyszałem inny głos z nieba, który mówił: wyjdź z niego (miasta Babilon), mój narodzie, byś nie brał udziału w jego grzechach i nie poniósł żadnej z jego plag!”

*) Ta witryna nie służy żadnym celom politycznym. Na ten temat można tu znaleźć jedynie ogólne wskazówki.
**) Patrz też: nasz rozdział „Podstawy etyki“
Patrz także: nasz rozdział
"Chrześcijańskia poglądy na temat gospodarki i problemów socjalnych".

Wróć do spisu treści tej strony.

 

Chrześcijaństwo a filozofia: Komentarz na temat mowy Habermasa "Wiara i wiedza" *).

Filozof Prof. Dr. Jürgen Habermas ***), traktowany dotychczas jako niereliginy, uznał ważną rolę wyobrażeń religijnych także jako korzeni wartości i socjalnej spójności świeckiego społeczeństwa. Podobieństwo do Boga ludzi wyposażonych w zdolność i prawo do wolności, może powiedzieć coś także tym „religijnie niemuzykalnym”, do których i on się zalicza. Świat jest zależny od pojednania i przebaczenia, a więc od tych wartości, które wywodzą się z religii. Odnosi się on do „cierpienia niewinnie maltretowanych, poniżonych i zamordowanych, które wybiega poza wszelki wymiar możliwego dla ludzi pojednania.” ”Utracona nadzieja na zmartwychwstanie pozostawia wyczuwalną pustkę” ( w świeckim społeczeństwie).

U uświadomionych chrześcijan Habermas odnajduje znaczącą pionierską pracę, którą teraz w podobny sposób musieliby też wziąć na siebie także świeccy myśliciele w stosunku do owych chrześcijan:

- Świadomość religijna musiałaby poradzić sobie ze spotkaniami z rozpoznawalnymi „dysonującymi” kontaktami z innymi wyznaniami i religiami. Uwaga: bądź co bądź pojawia się w na Zachodzie pewnego rodzaju cywilizacja w obejściu, która ma jednak swoje granice. Poglądy, które mogłyby być istotne dla ekumenicznego lub międzywyznaniowego dialogu, są rozsiane w naszym tekście głównym i na kilku stronach dodatkowych, np. na temat kościołów i etyki. – Musiałaby ona nastawić się dalej na „autorytety duchowe”. Uwaga: z punktu widzenia tej witryny naukowa większość (Mainstream) nie jest w żadnym wypadku, jak to się często podkreśla „na bieżąco”, albo nie chce tego aktualnego stanu rzeczy zaakceptować ze względów gospodarczych i in.. Ta forma autorytetu stała się więc w wielu problemach wątpliwa. Także w zakresie naukowym brakuje interdyscyplinarnej otwartości i koniecznego pluralizmu. Dotyczy to właśnie szczególnie ważnych problemów, które dotykają ludzkość, np. techniki genów (której problematykę Habermans także wspomina), ale także pozostałych gałęzi nauk. Tym problemem zajmujemy się w naszym tekście głównym, w wielu miejscach w kolejnych etapach Ewangelii. Jest słuszne, że potrzebny jest dialog pomiędzy religią i nauką. Musimy wtedy jednak, zgodnie z naszym doświadczeniem, uwzględnić także nowsze kierunki nauk **), tzn. także „badania autsajderów” itd. Poza tym należy też ze strony religii uwzględnić również wnioski, pochodzące ze świadomej konfrontacji z religijnymi doświadczeniami głębii, a nie jedynie z prostego teologicznego sposobu myślenia. Tylko w ten sposób można uniknąć mówienia „obok" siebie. Dotyczczasowe dialogi na bazie przestarzałych naukowych paradygmatów (warunków, światopoglądów) lub zawężonych wyobrażeń o chrześcijaństwie, nie są więc wystarczające. Także nauki humanistyczne mogłyby zyskać na takim procesie, w którym człowiek znowu staje się człowiekiem, a jego dusza duszą, zamiast jedynie czysto chemiczną funkcją mózgu. - Świadomość religijna musiałaby dopuścić „premisy państwa konstytucyjnego...”. Wskazuje on na to, do jakiej destrukcji może bez tego posunięcia dojść w zakresie religii. Uwaga: To dopasowanie współczesnych chrześcijan do wartości związanych z wolnością jest po części także krokiem w kierunku przyczyn powiązania chrześcijaństwa z państwowymi instrumentami przymusu od 325 roku po Chrystusie.

Podczas gdy chrześcijańskie lub religijne kręgi w kontaktach ze świeckimi instytucjami dopasowały się przeważnie do ich języka - musiałyby teraz, w myśl Habermasa, kręgi świeckie w dialogu z chrześcijanami lub z ludźmi religijnymi, nastawić się na właściwy im sposób myślenia, zamiast „to, co kiedyś miano na myśli”, jedynie „eliminować". Świecka większość nie powinna narzucać w problemach istotnych dla ludzi wierzących, decyzji bazujących na większości głosów, bez poważnego sprawdzenia, czego oni sami mogą się nauczyć ze sprzeciwu tej strony. Uwaga: naukowcy, politycy itd. powinni naprawdę nastawić się w dialogu z chrześcijanami na to „coś”, co pojawia się też dodatkowo w pojęciach takich jak „zachować wszechświat”, „stworzenie”, a nawet „człowiek” w stosunku do pojęć takich, jak kosmos, biosfera, istota żywa, Homo Sapiens... .

Habermas stawia na pośredniczącą „trzecią stronę“ pomiędzy religią a nauką: „demokratycznie uświadomiony Common sense” (zdrowy rozum ludzki / rozsądek) i to w „społeczeństwie post- sekularnym”, nastawionym na zachowanie grup religijnych. Uwaga: to funkcjonuje obecnie np. w Niemczech tylko w niewielkim zakresie, albo tylko wtedy gdy wielkie kościoły muszą być włączone mniej lub bardziej do procesu dyskusji. W USA np. religijna działalność poszczególnych jednostek cieszy się wprawdzie większym szacunkiem, ale za to wartości religijne pojawiają się tam w świeckim społeczeństwie w takiej formie, że prawie nie można ich rozpoznać.

*) FAZ/ SZ 15.10.2001 lub niemiecki tekst internetowy;
**) patrz także: nasza strona
"Nauki przyrodnicze a wiara w Boga".

***) Uwaga: Habermas i inne kierunki filozoficzne:

Jürgen Habermas należał oprócz Theodora W. Adorno i Herberta Marcuse do "Szkoły frankfurckiej", która za pomocą swojej "teorii krytycznej" w znacznym stopniu wpłynęła na ruch studencki w roku 1968 i stosowała wtedy zmodyfikowyny neomarksistowski, oświeceniowy i ateistyczny sposób myślenia.
Szczególnie Günter Rohrmoser od 1969 roku krytykował z konserwatywnego filozoficznego i teologicznego punktu widzenia teorię i praktykę ruchu 1968 roku. Widział on w jego 'utopii' religię zastępczą (a tym samym konkurencję dla kościelnej 'nauki uzdrowienia / eschatologii'), i usiłował wbrew temu ratować np. stare nauki św. Augustyna mówiące o „dwóch (chcianych przez Boga) królestwach" – religii i państwa.
Zarówno przedstawiciele „szkoły frankfurckiej" jak i ich konserwatywno-chrześcijańscy i liberalno-gospodarczy przeciwnicy koncentrowali się i po części nadal skupiają się na wymienianiu wszystkich argumentów zdających się mówić przeciwko stronie przeciwnej, albo wręcz takich, które umożliwiają w ogóle przedstawienie „strony przeciwnej" w niewłaściwy sposób jako jednolity blok. W ten sposób jedni odebrali sobie szansę przeprowadzenia zróżnicowanych poszukiwań tego, co z punktu widzenia tradycyjnej hierarchii wartości jest warte zachowania; Inni zaś zapomnieli spojrzeć na to, co w nowych ruchach socjalnych poza ideologicznymi sporami stanowiło uzasadniony motyw „emancypacyjny". Z innej jednakże strony wielu ludzi w Niemczech i gdzie indziej zrobiło od tamtej pory postępy w tej dyskusji, ponieważ wielu nie godziło się już na wtłoczenie ich w stare „linie frontu" z roku 1968. W nauce jednak postęp ten jeszcze nie dokonał się w wystarczającym stopniu – tu pojawiają się wciąż książki, które przypisują przeciwnikowi odpowiedzialność za wszelkie zło na świecie, a działanie własnych popleczników jako aktywności bez skazy.

 Wróć do spisu treści tej strony.

 

Ogólne chrześcijańskie poglądy na temat zagadnień ekologii *).

Księga Rodzaju 1:26-28 "A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad... całą ziemią... "**) nie oznacza to jednak wcale – jak to stało się w praktyce – że człowiekowi wolno nieodpowiedzialnie obchodzić się ze środowiskiem naturalnym. Jest tu raczej mowa o pierwotnej wizji ludzkości, jako o dokonanym szczytowym dziele stworzenia dysponującym boskimi właściwościami. Dlatego chodziło tu o naturalny autorytet człowieka, który mógł „określać" inne istoty i doskonale potrafił się z nimi w odpowiedzialny sposób obchodzić. Księga Rodzaju 2:15 określa tę odpowiedzialność w sposób następujący: „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał” Owo ”doglądanie” odnosi się do żyjących stworzeń, które się w dalszym ciągu rozwijają. Człowiek usunął się później z tej (patrz: przypowieść o raju) jedności z Bogiem i jego tworzeniem i stał się egoistyczny. Ponieważ zabrakło wtedy podstaw, człowiek musi więc wyrobić sobie od nowa duchowe podstawy, zamiast obstawać przy rajskich pełnomocnictwach.

Również w Nowym Testamencie traktowano stworzenie poważnie: w Liście do Rzymian 1:20 czytamy: „Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez jego dzieła” List do Rzymian 8:19 „Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów bożych” ( w innym tłumaczeniu; „zbawionego człowieka”, tzn. ludzi, którzy stali się doskonalsi.) List do Rzymian 8:22 Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Ewangelia św. Marka 16:15 I rzekł do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu.” (patrz też: List do Kolosan 1:23).

Teraz pomaga Jezus Chrystus. Także on nie może jednak zdjąć z człowieka odpowiedzialności za innych ludzi i za inne stworzenia, lecz pomaga mu w „staniu się doskonałym jak doskonały jest Ojciec niebieski” (Ewangelia św. Mateusza 5:48), tzn. tak jak to miało pierwotnie być, a więc tak, by mógł on przejąć odpowiedzialność.**** Dopiero przez to - stworzenie stanie się ponownie jednością. Jednak zakłada to, że ludzie zechcą tę pomoc przyjąć. Dalsza egzystencja człowieka bez Boga jest określana w Liście do Rzymian 1:20 wręcz jako ”nie do przyjęcia”.

W Apokalipsie św. Jana (na temat jej charakteru patrz: część druga naszego tekstu głównego) przytacza się wprawdzie m.in. katastroficzne wydarzenia, które mogą dotknąć ludzkość lub jej fragmenty, bądź pozostałą naturę. Jednak nigdzie nie ukazuje się tych przemian jako pozytywnych elementów w ramach boskiej korekty, lub też właściwych boskich celów; nigdzie też nie ma wytłumaczenia dla ludzi, którzy przyczyniają się ze swej strony do wyginięcia gatunków lub wystąpienia innych katastrof, a już na pewno nigdzie nie pojawia się żądanie, by przyczyniali się oni do tego. ***) Raczej patrzy się w Apokalipsie na tę lekkomyślną cywilizację w jak najbardziej krytyczny sposób. Apokalipsa nie zmienia pozytywnej wizji pozostałych części Nowego Testamentu, np. w Kazaniu na górze (Ewangelia św. Mateusza 5 „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię...”).

Odnośnie "kreacjonizmu", rozpowszechnionego zwłaszcza w krajach anglojęzycznych: nasza strona nie reprezentuje żadnego rodzaju - "-izmu". W stworzeniu świata i ludzi poza czystą zasadą przypadkowości należy faktycznie upatrywać Bożej mądrości. Zobacz także na naszej stronie "Nauka i wiara w Boga". Dopuszczalne są też wątpliwości, co do niektórych niezbyt pewnych archeologicznych lub geologicznych danych czasowych. Lecz ci, którzy rozumieli „7 dni stworzenia" z Księgi Rodzaju, jako 7 dni w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, z ich 24 godzinami, powinni przyjmować to jedynie, jako pewną interpretację: z tego powodu nie powinna ustać lub podupaść ich wiara. Dzisiejsze pojmowanie czasu dnia opiera się na dzisiejszych założeniach: ziemi - powstałej, względnie stworzonej wraz z jej obecną rotacją, której w momencie Stworzenia nie było. Nawet Biblia sama stwierdza, "dla Boga tysiąc lat jest jak jeden dzień". 7 Dni z pewnością oznacza coś realnego, co można określić, jako "okres", "cykl tworzenia" w nieokreślonych ramach czasowych. Paradoksalnie, postrzeganie tych najrozleglejszych procesów tworzenia, jako najkrótsze czasowo będzie wkrótce w obliczu nowych odkryć jak wiele dotychczasowych wyobrażeń archeologicznych mało aktualne. Wyraźnie wskazane jest w Biblii, że Bóg mógł się już objawić na długo przed Mojżeszem, ludziom takim jak Henoch i Noe. Nasza obecna historia stworzenia powinna sięgnąć do dawnej, ustnej, później pisemnej tradycji owych prawdziwych prapoczątków, z których części zachowały się także i w innych kulturach. W badaniach znane są na przykład niektóre uderzające podobieństwa do sumeryjskiego Eposu o Gilgameszu. Nie znaczy to, że miano tam dokonać plagiatu Księgi Stworzenia, ale przypomina nam to o tym, że Abraham pochodził z Mezopotamii.

*) Ta strona internetowa nie jest politycznie zaangażowana. Dlatego dyskutuje się tutaj jedynie na temat zagadnień ogólnych, a nie na temat sposobów pewnych działań lub też politycznych zagadnień w teraźniejszości.

**) Można to traktować, jako formę szczególnego rodzaju studium pan-en-teistycznego ( „Boga można odnaleźć także w jego stworzeniu) - nie mylić z Panteizmem ( "Bóg jest wszystkim"). Jednak najbardziej bezpośredni stosunek Boga do stworzenia realizowany jest przy pomocy człowieka (por. J 14: 21, 14: 23, 15). Prezentuje się on w praktyce dopiero w takim wymiarze, w jakim człowiek przyjmuje go do świadomości stając się coraz bardziej związany z Chrystusem. Nawet radość z tworzenia może prowadzić do Boga, ale w przypadku takiej mistyki stworzenia świata, istnieje możliwość wystąpienia dość znacznych aberracji, w których Bóg stawałby się kluczem do rozwiązywania własnych materialnych problemów i życzeń.

***) w USA np. nie wszyscy to rozumieją.

****) Możliwości rozwoju świadomości są opracowywane na podstawie kroków w życiu Jezusa w naszej części 1. Człowiek może obecnie świadomie - w przeciwieństwie do wcześniejszych, bardziej powiązanych z instynktem sposobów - np. uczyć się rozpoznawania na nowo silnie powiązań z otoczeniem, naturą i ziemią. Może on przy tym odnaleźć "łączone myślenie" (termin, który został użyty na innym gruncie przez Frederica Vestera) lub "wieloczynnikowe myślenie" (termin użyty przez Dörnera podczas studiowania skomplikowanych, ekologicznych powiązań zamiast nienadającego się do tego starego myślenia "linearnego" lub "monokauzalnego" = "1 przyczyna  → 1 skutek". Zob. też nasze strony "Świadomość, badanie umysłu i wolna wola", jak również strony "Podstawy etycznych wartości", "Chrześcijańskie punkty widzenia w sprawach gospodarczych i społecznych", "Ogólne chrześcijańskie punkty widzenia w sprawach społecznych i politycznych", "Chrześcijaństwo i filozofia..."

 Patrz też: nasza strona "Podstawy wartości etycznych".

Wróć do spisu treści tej strony.

 

  Nienarodzone życie *.

Początek ludzkiego życia.
Zarówno konserwatywni, jak i krytyczni chrześcijanie są w kwestii wizerunku człowieka w dużym stopniu zgodni co do tego, że ludzkie życie rozpoczyna się w momencie poczęcia. Biblia ukazuje ludzkie życie w wielu aspektach jako jedność; poczynając od jego boskiego pochodzenia – poprzez dalsze przekazywanie życia przez generacje – aż po różnorodne stopnie wieku i rozwoju pojedynczej jednostki. Nie ma tam nigdzie mowy o „życiu bezwartościowym lub pozbawionym ludzkiej godności” w jakimkolwiek okresie przed porodem lub w jakimkolwiek przypadku określonego wieku bądź choroby. Prof. Böckle wspomina w „Podręczniku etyki chrześcijańskiej“ kilku teologów z przeszłości – czego w taki sposób nie można odnaleźć w ich oryginalnych tekstach – którzy jako moment decydujący przyjęli zamiast zapłodnienia - odbywające się krótko po nim zagnieżdżenie się zarodka (nidację).
Współczesne nauki przyrodnicze nie chcą najczęściej podawać oceny wartości. Jednak również badania nauk przyrodniczych wykazują jedynie płynne granice pomiędzy stadium zapłodnionej komórki jajowej a dorosłym człowiekiem. Niezależnie od tego, gdzie społeczeństwo widzi granice, od której rozpoczyna się ludzkie życie, są one więc samowolne. Tak np. embriolog Blechschmidt: przyjęte przez Haeckla „prawo biogenetyczne", w myśl którego embrion powtarza zwierzęce stadia z dziejów rozwoju – jest przestarzałe: każdy organ przygotowuje się według planu na swoją rolę, którą będzie on pełnił w organiźmie człowieka. Reakcje embrionu można dzisiaj rejestrować przy pomocy aparatury USG. Również genetyk prof.L.Lejeune podkreślał, że już geny w zapłodnionej komórce jajowej zawierają plan dorosłego organizmu człowieka; moglibyśmy powiedzieć, że stanowią one fizyczny odpowiednik tego planu. Podobne doświadczenia poczyniono też w ramach badań mózgu, neurologii rozwojowej i psychologii. Również płaszczyzny świadomości i procesy pamięciowe można w ramach całościowej i obiektywnej analizy przesuwać w coraz odleglejsze stadia rozwoju. I tak, taki system wartości ma więc również znaczenie wykraczające poza granice kręgów religijnych.

Inny problem stanowi traktowanie takich poglądów w praktyce. 
Przykazanie "nie zabijaj" – Księga wyjścia 20 – rozumiano w czasach Starego Testamentu w sensie: „nie morduj"; przy czym rozumienie mordowania i zabijania zmieniły się w późniejszym czasie. W szerszym rozumieniu miarę tego przykazania należy zastosować wobec wszelkiego życia ludzkiego, a poprzez wegetarian nawet wobec życia zwierząt. U podstaw współczesnego międzyreligijnego „etosu świata” ** leży jako nić przewodnia "kultura i poszanowanie wszelkiego życia”. W każdym razie – jak to ma miejsce w serio traktowanym poradnictwie kobiet ciężarnych, nawet jeśli chodzi w nim o udzielenie pomocy w donoszeniu ciąży – należy poważnie potraktować indywidualną sytuację życiową zainteresowanych osób wraz z ich troskami, obawami i wyrzutami sumienia, zamiast ogólnego potępiania wszystkich tych, którzy noszą się z zamiarem usunięcia ciąży. Dla zainteresowanych kobiet nie jest to wcale w większości przypadków łatwa decyzja. Należy też uwzględnić współodpowiedzialność zaangażowanych mężczyzn i otoczenia, zamiast obarczać całą odpowiedzialnością jedynie kobiety. Jeśli chodzi o to, by maksymalnie zmniejszyć ilość dokonywanych zabiegów przerywania ciąży lub ich w ostateczności w ogóle zaniechać, wówczas konieczne jest obok indywidualnych wysiłków – ułatwienie w ramach społeczeństwa życia z dziećmi; chodzi więc o eliminowanie tych przyczyn, które są dziś częściowo przyczyną niektórych zabiegów przerywania cięży. Jest to na pewno lepsze rozwiązanie, niż obarczanie osób i tak już socjalnie słabych coraz to nowszymi ciężarami.

Problemy prawne *.
Jesus Chrystus oczekiwał od człowieka podejmowania świadomych decyzji w ramach zachowań etycznych i moralnych, a nie dążył do wzmacniania wpływu zewnętrznych norm prawnych i obyczajów, tak jak to miało miejsce w czasach Starego Testamentu. Jednak pomimo to normy prawne mogą służyć jako wsparcie w rozwiązywaniu problemów etycznych, jak to próbowano uczynić we wszystkich niemal pozostałych dziedzinach życia.   Przepisy karno-prawne (takie jak niemiecki §218), niezależnie od tego, czy są surowe czy też raczej liberalne, wywierają w porównaniu międzynarodowym jedynie niewielki wpływ na ilość dokonywanych zabiegów przerwania ciąży. Dlatego w celu rozwiązania tych problemów należy sięgnąć, jak już wspomniano, po inne środki.

Związek techniką genetyczną i medycyną zajmującą się rozwojem.
Także w ramach naukowych badań i przy sztucznym zapłodnieniu dochodzi na całym świecie do „zużycia embrionów”, co stara się na przykład ograniczyć niemiecki przepis dotyczący ochrony embrionów. Obecnie próby związane z diagnostyką przedimplantacyjną (PID) stanowią kolejne zagrożenie stworzenia nowych dodatkowych powodów przerywania ciąży.

Konsekwencje w innych dziedzinach.
Tam, gdzie chodzi o ochronę życia, trzeby by uwzględnić wszystkie niebezpieczeństwa, na które narażone są już narodzeni – a w szczególności te niebezpieczeństwa, które dotyczą wspólnie zarówno narodzonego jak i jeszcze nie narodzonego życia. Niebezpieczeństwa wynikające z zagrożeń środowiska dotykają zarówno matki, jak i embrion, a ten ostatni, delikatny, podlega im nawet w większym stopniu niż dorośli. Osoby zajmujące się ochroną życia często pomijały ten aspekt, podobnie jak z kolei wiele osób zaangażowanych w ochronę środowiska, nie interesowało się przerywaniem ciąży, o czym wspominał już Franz Alt w 1985 roku.

*) "Drogi Chrystusa" nie są stroną internetową zaangażowaną politycznie. Nie pisze się tu przeciwko komuś, ani też nie stawia się żadnych żądań politycznych, lecz informuje się jedynie o zagadnieniach ogólnych.
**) Patrz m.in.: "Podstawy wartości etycznych".

 

Wróć do spisu treści tej strony.

Do pierwszej części: Rtapy Ewangelii.    /    Do drugiej części: Etapy Objawienia św. Jana.   /   Część 4: Stary Testament i wkład w dialog z innymi religiami.

E-mail ways-of-christ.com : Proszę, w miarę możliwości, pisać po angielsku lub niemiecku. W przeciwnym razie prosimy o formułowanie krótkich zdań i informację o tym, w jakim języku napisano tekst.

Do witryny.

 

Wskazówka na temat praw i innych języków.

Inne strony internetowe można znaleźć pod http://www.Christuswege.net  (po niemiecku) i http://www.ways-of-christ.net (po angielsku). Inne języki patrz: Homepage. Niemiecki i angielski tekst internetowy jest na bieżąco aktualizowany i zawiera również stronę "Zmiany", a także inne strony dodatkowe. Wolno drukować tekst internetowy i przekazywać dalej jego kopie w formie nie zmienionej pod względem treści. Tłumaczenia na inne języki nie zawsze są sprawdzone.

Zastosowane cytaty z Biblii i uwagi – opracowane na nowo na bazie różnych tłumaczeń – są uzupełnieniem odpowiednich rozdziałów głównego tekstu.
Takie charakterystyczne fragmenty nie zastępują jednak w pełni towarzyszącego studiowania lub medytacji pełnych rozdziałów Ewangelii lub fragmentów Objawienia. Doradzamy w tym celu zastosowanie Biblii lub Nowego Testamentu.